Program "Girls Gone Wild" powstał w Stanach Zjednoczonych. Jego twórcą jest kalifornijski milioner Joe Francis, skazany w 2008 roku za wykorzystywanie dzieci i korzystanie z prostytutek. Ekipy telewizyjne programu odwiedzają dyskoteki i inne miejsca zabaw. Kobiety, często pijane, zachęcane są do obscenicznych zachowań przez twórców programu. W zamian za roznegliżowanie się przed kamerą, całowanie, również z koleżankami, a nawet uprawianie seksu otrzymują różnego rodzaju prezenty. Emisja programu w USA wywołała skandal i oburzenie widzów.
Obecnie producenci sekswidowiska zapowiedzieli, że chcą nakręcić brytyjską edycję show. Na swojej stronie internetowej zachęcają Brytyjczyków, by zgłaszali miasta, które ekipa filmowa ma odwiedzić. Deklaracja amerykańskich twórców wywołała sprzeciw brytyjskich polityków, którzy obawiają się, że brytyjskie kobiety będą namawiane do udziału w wyczynach natury seksualnej w zamian za możliwość wystąpienia w show i prezenty.
- Istnieje realna obawa, że amerykańska firma zarabia pieniądze na narażaniu młodych kobiet na niebezpieczeństwo i robi to w imię rozrywki - mówi Ian Mearns, deputowany do lokalnego parlamentu w Gateshead.
Parlamentarzyści, głównie z North East (północno-wschodnia część kraju), zamierzają przedstawić wniosek o zakazanie nagrywania show. Wywierają presję na Ministerstwo Spraw Wewnętrznych, by odmówiła twórcom kręcenia. Ian Mearns zapowiada dodatkowo, że zwróci się do Home Office z pytaniem, czy Wielka Brytania może odmówić firmie produkującej skandaliczny show wjazdu i działalności na terenie kraju. - Nie chcemy, by ci ludzie na naszych ulicach narażali na niebezpieczeństwo młode kobiety. Życie młodych kobiet jest coraz trudniejsze, również przez duży dostęp do alkoholu i innych używek – tłumaczy Mearns.
żar/Dailymail.co.uk

