Deklaracja brytyjskiego premiera była spowodowana kłótnią jaka wywiązała się po ostrej krytyce, jaką pod adresem rządu wystosowała Ann Widdecombe, jedna z czołowych działaczek Patrii Konserwatywnej. Zarzuciła ona Cameronowi, że stosuje on podwójne standardy w podejściu do praw człowieka. Była minister powiedziała, że premier Cameron skutecznie broni na arenie międzynarodowej praw gejów, całkowicie natomiast zapomina o prześladowaniu chrześcijan. „Nawet jeżeli są dziś lepiej reprezentowane w brytyjskiej polityce niż wyznawcy Chrystusa” – powiedziała Widdecombe.
Widdecombe nawróciła się na katolicyzm w roku 1993. Teraz publicznie przypomniała o prześladowaniu chrześcijan w Egipcie, gdzie życie straciło niedawno 25 ludzi. Polityk wypomniała, że Wielka Brytania dotuje rząd Pakistanu w kwocie 350 milionów funtów rocznie mimo tego, że Asia Bibi czeka tam w celi śmierci za to, że jest chrześcijanką. Niedawno Anglicy obcięli natomiast pomoc Malawi po tym jak dwóch gejów zostało skazanych tam na 14 lat ciężkich prac. Według doniesień brytyjskich gazet rząd brytyjski zagroził obcięciem pomocy dla krajów afrykańskich jeżeli te będą prześladować gejów. „Ile było debat w ciągu ostatnich 10 lat o prześladowaniu chrześcijan? Ile razy rząd zajął się tą kwestią? - pytała Widdecombe. Po długiej debacie Cameron w końcu przyznał ,że rząd będzie brał również pod uwagę stosunek danego państwa do chrześcijan.
Ł.A/Catholic Herald

