Według rozmówcy "Wyborczej" zabicie dwóch tak znanych osób "wzmocniłoby to efekt chaosu w kraju, do jakiego Brunon K. chciał doprowadzić". Podobno niedoszły zamachowiec przewidywał również możliwość przeprowadzenia tych akcji w różnym czasie.
Jak informuje "Wyborcza", informacje potwierdza kilka osób, które brały udział w nadzwyczajnym posiedzeniu komisji ds. służb specjalnych. Odbyło się w ubiegły czwartek.
- W Warszawie cztery tony materiału wybuchowego spowodowałyby ogromne zniszczenia na całym tym obszarze, niezależnie od tego, czy zamachowiec staranowałby bramkę sejmową, próbował wjechać do środka, czy po prostu zaparkował w pobliżu - mówi ekspert Centrum Badań nad Terroryzmem Collegium Civitas Grzegorz Cieśla.
AM/Gazeta Wyborcza/Wp.pl
