- Warto pomyśleć nad finansowaniem UE przez europejski podatek nałożony na pewne usługi i produkty. Dochody trafiałyby wprost do budżetu – napisał w "Le Figaro" luksemburski minister finansów Luc Frieden z Chrześcijańsko-Społecznej Partii Ludowej. To odpowiedź na zapewnienia polityków przewodniczącej Unii Hiszpanii, którzy uznają za jeden z priorytetów swojej prezydencji wprowadzenie podatków idących bezpośrednio do UE.

Pomysłów na nowe daniny jest wiele. Jednym z nich jest opodatkowanie systemu handlu emisjami dwutlenku węgla. Do tej pory kraje, które emitują mniej spalin, niż pozwala na to ich limit, mogą odsprzedać swoje nadwyżki. Polska zarobiła na nich w listopadzie 2009 roku 25 mln euro. I ten dochód chce opodatkować właśnie Luc Frieden.

Innym pomysłem jest opodatkowanie banków, lub wprowadzenie pewnej ilości podatków pośrednich, wpływy z których trafiałyby bezpośrednio do unijnego budżetu. Przykładowo przewodniczący komisji budżetowej Parlamentu Europejskiego Alain Lamassoure z Unii na rzecz Ruchu Ludowego chce opodatkować sms-y.

 

sks/Polska The Times

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »