Bronił Kościoła do ostatniego tchu. Bł. Dominik Collins - zdjęcie
30.10.20, 07:55Screenshot Youtube

Bronił Kościoła do ostatniego tchu. Bł. Dominik Collins

6

Dominik urodził się w dobrze sytuowanej, katolickiej rodzinie w Youghal w hrabstwie Cork (w Irlandii) około 1566 r. W tym czasie królową Anglii i Irlandii była Elżbieta I, a anglikanizm ustanowiony został jako oficjalna religia. Gdy Dominik miał jedenaście lat, na krótko zetknął się z jezuitami, którzy w jego mieście założyli kolegium, ale zostało ono zamknięte po dwóch latach, gdy miasto zniszczyły wojska angielskie tłumiące bunt mieszkańców przeciwko narzuconej religii.

Dwudziestoletni Dominik udał się do Francji, gdzie zaciągnął się do wojska księcia Mercoeur, walczącego przeciwko hugenotom w Bretanii. Przez ponad dziewięć lat służył w Lidze Katolickiej, a że był sumienny w wypełnianiu swoich obowiązków, systematycznie awansował, aż do stopnia wojskowego gubernatora regionu.

Pod koniec lat dziewięćdziesiątych szesnastego stulecia trafił nad Zatokę Biskajską w Hiszpanii, gdzie po przyznaniu mu emerytury król Filip II umieścił go w garnizonie w La Coruña. Jednak kariera wojskowa przestała interesować Dominika, który więcej czasu poświęcał teraz na życie duchowe. Podczas Wielkiego Postu w 1598 r. jako spowiednik żołnierzy trafił do jego oddziału kolega Irlandczyk - jezuita Thomas White, któremu Dominik zwierzył się z pragnienia życia religijnego. Wiedział już, że jego powołaniem jest bycie bratem zakonnym u jezuitów. Wyznał więc Thomasowi, że przez dziesięć miesięcy doświadczał niepokoju, który ustąpił dopiero, gdy zetknął się z nim - gorliwym kapłanem.

Został przyjęty do nowicjatu w Santiago de Compostela, po półrocznej próbie w kolegium jezuitów. Wykazał się wtedy wielkim poświęceniem. Nie uciekł, jak wielu innych, przed zarazą, która dotknęła kolegium, ale został, by opiekować się chorymi, pocieszać ich w ostatnich godzinach życia. W ten sposób przekonał nieufnych wobec siebie przełożonych i zdołał ukończyć nowicjat. Raport na jego temat wysłany do Rzymu brzmiał: "Człowiek to rozsądny, o wielkiej sile fizycznej, dojrzały, roztropny i towarzyski, choć skłonny do zapalczywości i uparty".

W 1601 r. król Hiszpanii Filip III podjął decyzję o wysłaniu wojsk na pomoc rebelii, która rozpoczęła się w Irlandii. Wraz z wojskiem wyruszył w rodzinne okolice Dominik. Zdziesiątkowane przez sztorm oddziały dotarły do Castleheaven 1 grudnia 1601 r. Rozpoczęły się, zakończone klęską, walki. 17 czerwca 1602 r. zakutych w kajdany jezuitów uwięziono i poprowadzono na przesłuchanie. Obiecano im wielkie nagrody za wyrzeczenie się wiary katolickiej, a gdy nie chcieli tego zrobić, zostali poddani bestialskim torturom. Mimo prób perswazji ze strony części rodziny, by udawał konwersję w celu uratowania życia, Dominik pozostał niezłomny.

Dowodzący wojskiem angielskim Georges Carew chciał zmusić go do wyrzeczenia się wiary katolickiej i złamać jego wierność wobec Ojca Świętego. Gdy w ciągu ponad 4 miesięcy uwięzienia nie udało mu się osiągnąć tego celu, Dominik został przewieziony do Youghal na egzekucję. Na miejscu kaźni zawołał: "Bądź pozdrowiony, Krzyżu Święty, którego tak bardzo pragnąłem!" Powiedział także do zgromadzonych mieszkańców, że przybył do Irlandii, by bronić rzymskiego Kościoła katolickiego, jedynego miejsca, w którym Bóg obdarza zbawieniem. Był przy tym bardzo pogodny. Angielski oficer powiedział: "On tak traktuje śmierć, jak ja ucztę". Collins usłyszał go i odpowiedział: "W tej sprawie będę gotów umrzeć nie raz, ale tysiące razy".

Po tak odważnym i pełnym wiary świadectwie kaci nie chcieli dokonać egzekucji. Przymuszono do jej wykonania pewnego rybaka, który prosił skazańca o przebaczenie. Dominik udzielił mu go z uśmiechem. Na koniec zawołał: "Panie, w Twoje ręce powierzam ducha mego". Oddał życie za wiarę 31 października 1602 r. Obecnie, w miejscu egzekucji, znajduje się tablica pamiątkowa. Został beatyfikowany przez św. Jana Pawła II w 1992 roku, razem z szesnastoma innymi męczennikami irlandzkimi.

Brewiarz.pl

Komentarze (6):

Hahaha2020.10.30 17:43
Walczył jak lew, zginął jak mucha.
Agnie2020.10.30 14:31
Cześć! Nazywam się Agnieszka, mam 23 lata. Chcę znaleźć mężczyznę do intymnych spotkań i komunikacji. Z przyjemnością odpowiem wszystkim, napisz do mnie na stronie randkowej, oto moja strona - loveto.one/agnie
Protestant2020.10.30 10:23
Na życiu ludzi w tamtych czasach swoje piętno odcisnęła błędna zasada: czyja władza, tego religia (stosowana zarówno przez katolików, jak i protestantów). Pewnym wyjątkiem była wtedy Polska, kraj wielonarodowy, wielokulturowy, w którym katolicy żyli w spokoju obok protestantów, żydów, prawosławnych, wyznających islam Tatarów Polskich itd. Prawnym wyrazem tego była między innymi konfederacja warszawska (1573), która normowała te zasady współżycia. Dominik żył w innej rzeczywistości. "Walka przeciwko hugenotom" (francuska nazwa ewangelicyzmu reformowanego) była przecież stosowaniem przemocy wobec innowierców (którzy byli we Francji w mniejszości). Podobnie inwazja Hiszpańska do Irlandii w 1601 r. Dominik był żołnierzem: zapewne zabijał, lub rozkazywał zabijać - a w końcu sam stracił życie. "Wtedy Jezus rzekł do niego: Schowaj miecz swój do pochwy, bo wszyscy, którzy za miecz chwytają, od miecza giną" (Mt. 26,52). Dominik zignorował te słowa Chrystusa. Ponadto funkcjonował pod wpływem teologicznego kłamstwa, uważając, że "rzymski Kościół katolicki jest jedynym miejscem, w którym Bóg obdarza zbawieniem". To nie jest prawdą ani na gruncie Nowego Testamentu, ani nawet współczesnej teologii katolickiej.
Natalja Siwiec2020.10.30 9:57
Więcej takich świętych, jeszcze więcej! To świadczy o zbrodniczej historii Kościoła Katolickiego.
Zabijcie wszystkich, Bóg rozpozna swoich2020.10.30 8:41
"Dwudziestoletni Dominik udał się do Francji, gdzie zaciągnął się do wojska księcia Mercoeur, walczącego przeciwko hugenotom w Bretanii." Czyli pojechał do obcego kraju, żeby zabijać obcych ludzi, w imię swojej wiary i interesów innych ludzi. "Przez ponad dziewięć lat służył w Lidze Katolickiej, a że był sumienny w wypełnianiu swoich obowiązków, systematycznie awansował, aż do stopnia wojskowego gubernatora regionu." Każdy, kto ma trochę wiedzy jak wyglądały wojny w XVI wieku, może sobie wyobrazić jakie potworności wiązały się z tym "sumiennym wykonywaniem obowiązków" w służbie Ligi Katolickiej. Ilu ludzi ma "święty" Dominik na sumieniu?
Polak2020.10.30 8:17
Widać brakuje wam przykładów, skoro przedstawiacie najemnika walczącego w angielskiej wojnie domowej za sześc i pół pensa dziennie jako męczennika za wiarę katolicką, w dodatku podpierając tę historyjkę wymysłami z XIX wieku :)