- Biała księga to zbiór faktów, komentarze odgrywają minimalną rolę, to nie jest jeszcze analiza, to nie jest jeszcze raport, który przedstawimy w ciągu 2 miesięcy – mówił Antoni Macierewicz. Dodał, że fakty te były ukrywane, lub przedstawiane w sfałszowanej wersji, bądź cząstkowo przekazywane do opinii publicznej.
- Ta część białej księgi przedstawimy od strony odpowiedzialności strony rosyjskiej – mówił. Macierewicz odniósł się również do sprawy niszczenia wraku, który jest argumentem na zacieranie dowodów, które miały utrudnić dojście do prawdy.
Zaprezentowano dokumenty MSZ nt. rozstrzygnięcia dwóch osobnych wizyt prezydenta i premiera w Katyniu. – Na ten przebieg wydarzeń wskazywała prasa rosyjska już w grudniu 2009 r. – relacjonował Macierewicz. Dodał, że było to ogromnym zaskoczeniem dla prezydenta Kaczyńskiego, który nic na ten temat nie wiedział.
- Federacja Rosyjska organizowała wyłącznie wizytę Donalda Tuska, wizytę prezydenta traktowano jako prywatną – komentował kolejne dokumenty Hofman. Następnie poruszono sprawę technicznego stanu prezydenckiego samolotu, w którym po remoncie w Rosji wystąpiły różne awarie. Macierewicz mówił, że przyrządy, które już wcześniej uległy awarii mogły być przyczyną katastrofy.
Rosjanie przekazali nieprawdziwe karty do lądowanie na lotnisku w Smoleńsku. Nie podano również wymaganych danych meteorologicznych – brzmią kolejne punkty w dokumencie. Macierewicz wykazywał również nieprawidłowości w funkcjonowaniu lotniska w Siewiernyj, zaniedbania dotyczyły przygotowania lotniska (m.in. brak właściwego oświetlenia) oraz przeszkolenia personelu.
- Zgodnie z zeznaniami kontrolerów lotów, w pełni świadomy podawali blednę informacje na temat przebiegu lotu oraz dane meteorologiczne - mówił Macierewicz. - Sami kontrolerzy lotów podobno byli zaskoczeni nagłym pojawieniem się mgły, której nie było w prognozie - dodał.
- Kontrolerzy lotu systematycznie podawali fałszywe informacje dot. lotu (...) piloci byli upewniani, że wszystko jest w porządku - ocienił Macierewicz.
Rosjanie wycofali ochronę prezydenta i nie poinformowali o tym. Jak twierdzi Macierewicz, samolot z ochroną prezydenta skierowano na lotnisko w Moskwie, o czym nie poinformowano strony polskiej ani samego prezydenta. - To służby FR przyjęły na siebie odpowiedzialność ochrony prezydenta i go nie wypełniły nie powiadamiając o tym strony polskiej - dodał. Rosjanie nie zamknęli lotniska w Smoleńsku mimo złych warunków atmosferycznych i nie wskazali załodze lotniska zapasowego. - Gdyby kontrolerzy zrobili to, co do nich należy, nie doszłoby do katastrofy - mówił Macierewicz.
- Kontrolerzy do ostatnich sekund błagali, by centrala wskazała zapasowe lotnisko, a centrala odmawia i mówi: macie sprowadzać, nie dyskutować - Macierewicz przytaczał stenogramy rozmów między kontrolerami lotów w Siewiernyj a centralą w Moskwie.
Rosjanie nie podjęli akcji ratunkowej. - Jeszcze przed stwierdzeniem, że wszystkie ofiary katastrofy nie żyją, zaprzestano ich ratowania - czytał fragmenty dokumentu Hofman. Rosjanie fałszowali także protokoły z sekcji zwłok ofiar katastrofy. - Do dziś strona polska nie dysponuje wszystkimi raportami z sekcji zwłok - Macierewicz dodał, że przekazane raporty często nie zgadzają się.
Strona rosyjska do dziś nie przekazała Polsce wraku samolotu. Rosjanie nie sprawdzili rzetelnie terenu katastrofy, ani go należycie nie zabezpieczyli - wylicza biała księga.
Nieprawidłowości dotyczą również badania zapisu nagrań z czarnych skrzynek, wpisywania innych słów np. kpt. Protasiuka w kluczowej sytuacji. Komenda "odchodzimy" został przez stronę rosyjską sfałszowany, a duża część taśmy celowo zaszumiana - wyjaśniał Macierewicz. - To najbardziej haniebny moment w relacjach po tym dramacie - ocenił Macierewicz próbę zrzucenia odpowiedzialności na polskiego prezydenta, generała i pilotów. - Dokonano to z premedytacją - dodał mówiąc o przedstawionym raporcie MAK, który wprowadził w błąd międzynarodową opinię.

