Prezydent Barack Obama już zapowiedział poczynienie kroków mających na celu ograniczenie dostępu do broni mimo iż druga poprawka do konstytucji gwarantuje obywatelom prawo do posiadania i noszenia tejże. Rzekomo na sercu leży mu bezpieczeństwo publiczne. Bzdura kompletna, łże facet aż ziemia trzeszczy! Każdy, kto w to wierzy ten frajer i nie warto z nim gadać. Jedyne bezpieczeństwo jakie leży na sercu lewakowi Obamie to bezpieczeństwo jego własnej osoby i innych facetów na świeczniku. Obywateli ma gdzieś, co udowodnił już wielokrotnie chociażby popierając prawo do mordowania tych najbardziej bezbronnych, nienarodzonych.
W dobie kryzysu i coraz większej totalitaryzacji państw tzw. demokratycznych broń w rękach ludzi to poważny argument i ostrzeżenie dla władz: uważajcie, bo mamy czym bronić naszych praw! Politycy boją się dziś tylko i wyłącznie tego, że ludzie wezmą wreszcie sprawy we własne ręce, pogonią bandę nieudaczników i darmozjadów, która na stołki wdrapała się po drabinie kłamstw i niespełnionych obietnic. Wiedzą, że struna już jest napięta do granic wytrzymałości, że zaraz może pęknąć a wtedy... Cóż, wtedy w Polsce i Europie nic, ludzie porzucaliby kamieniami, powrzeszczeli, może spalili jakąś kukłę i rozeszli się do domów biadoląc nad swym losem. Ale w Ameryce, gdzie w prywatnych rękach jest więcej sztuk broni niż samochodów? Tam taka lekcja byłaby naprawdę bolesna, wiele rzeczy można mówić o Amerykanach, ale jedno potrafią – bronić swoich praw i wolności. Tego powinniśmy się od nich uczyć.
„Ci, którzy rezygnują z wolności w imię bezpieczeństwa nie zasługują na żadne z nich” - powiedział kiedyś Thomas Jefferson, trzeci prezydent Stanów Zjednoczonych. Miał facet stuprocentową rację. Dziś elity polityczne wmawiają ludziom, że działają dla ich dobra, że te wszystkie zakazy i nakazy to dla bezpieczeństwa. I po trochu, po kawałku odbierają ludziom wolność, która jest przyrodzona każdemu człowiekowi. Ten sam Thomas Jefferson powiedział też: „Bóg dając nam życie obdarzył nas jednocześnie wolnością”. Dziś różni uzurpatorzy podszywają się pod Stwórcę i chcą decydować co nam wolno a czego nie, co możemy powiedzieć, co zjeść, czym handlować i jak się ubierać. Robią to tak sprytnie, że nawet nie zauważamy jak z wolnych ludzi powoli stajemy się niewolnikami, którym łańcuch dzwoni u szyi a oni myślą, że to fikuśna biżuteria, jaką obdarowali nas miłościwie nam panujący z naszego wyboru w imię przyjaźni i wielkiej miłości. Jeżeli czym prędzej nie upomnimy się o swoje to już za parę chwil nawet nie będziemy pamiętali co nam odebrano i żyć będziemy w błogim stanie nieświadomości bijąc pokłony kolejnym tyranom.
Alexander Degrejt
