W 2006 roku Nadii Eweidzie zabroniono noszenia na szyi krzyżyka, powołując się na przepisy zakazujące personelowi noszenia widocznych symboli religijnych. Pracownica działu odpraw nie zgodziła się, więc została przejściowo zawieszona w prawach pracowniczych. Sprawa stała się głośna w Wielkiej Brytanii, wypowiedział się nawet ówczesny premier Tony Blair, który oznajmił, że British Airawys powinny w tej sytuacji zrobić "to, co należy". W końcu brytyjskie linie lotnicze zmieniły swoja decyzję i przywróciły Ewedię do pracy, a także zmieniły przepisy w sprawie symboli religijnych u pracowników.

Po incydencie 58-letnia kobieta skierowała sprawę do sądu pracy domagając się 120 tys. funtów odszkodowania. Prawnicy British Airways przedstawiali ją podczas procesu jako swego rodzaju fundamentalistkę religijną, gdyż, jak przytaczali przed sądem, nie chciała pracować w dzień Bożego Narodzenia i mówiła, że z homoseksualizmu można wyjść. Eweida nie przyjęła propozycji ugody - 8500 funtów od BA. Przegrała tamten proces, a sąd pracy wyższej instancji potwierdził niekorzystny dla niej wyrok.

Teraz Eweida domaga się, by sąd cywilny w Londynie uznał jej problemy za dyskryminację na tle religijnym. Jej pozew poparła grupa obrony praw człowieka Liberty. Rzeczniczka organizacji powiedziała, że brytyjskie sądy pracy wydając wyroki na niekorzyść Nadii Eweidy ustanowiły "niebezpieczny precedens" dla ludzi wyrażających swoje poglądy religijne. Wyrok londyńskiego sądu spodziewany jest w najbliższych tygodniach.

 

MiWi/Rp.pl

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »