Norweska prokuratura poinformowała, że biegli psychiatrzy uznali, iż Andreas Breivik był niepoczytalny, gdy w lipcu w Oslo i na wyspie Utoja zabił 77 osób. Wcześniej wiadomość o uznaniu przez psychiatrów niepoczytalności Breivika podał tabloid "VG". Psychiatra Torgeir Husby powiedział agencji Associated Press, że w raporcie zawarty jest "jasny wniosek" dotyczący zdrowia psychicznego Breivika, ale odmówił podania konkretów. Brevik wciąż twierdzi, że jako dowódca norweskiego ruchu oporu sprzeciwił się wielokulturowości. Psychiatrzy rozmawiali z Breivikiem łącznie przez 36 godzin oraz oglądali nagrania z policyjnych przesłuchań. Husby powiedział, że Breivik współpracował z psychiatrami.
„Wcześniej norweski tabloid "VG" informował, że Breivik powiedział policji, że początkowo zamierzał zabić głównych polityków Partii Pracy, których uznał za zdrajców. Prawicowy ekstremista zamierzał pojmać i zabić byłą premier Norwegii Gro Harlem Brundtland, ministra spraw zagranicznych Jonasa Gahra Stoere lub Eskila Pedersena, lidera młodzieżówki Partii Pracy - podał "VG", cytując raport z przesłuchania policyjnego” - informuje Onet.pl. Dziennik „VG” pisze, że Breivik początkowo zamierzał pojmać jednego z przedstawicieli partii i przeczytać mu wyrok śmierci przed egzekucją. Była premier Brundtland opuściła wyspę na kilka godzin przed masakrą.
Po stwierdzeniu lekarzy, że morderca jest niepoczytalny, teraz sąd uzna czy Brevik będzie mógł być skazany na pobyt w ośrodku wypoczynkowym zwanym w Norwegii więzieniem. Nie piszę tego z żadną ironią. Więzienia w Norwegii rzeczywiście przypominają ośrodki wypoczynkowe nad mazurskimi jeziorami. Brytyjski „The Telegraph” pisał, że Brevik może trafić do Halden Fengsel tuż za granicami Oslo. Zakład został zbudowany za ponad 130 mln koron i otworzył go w 2010 król Norwegii Harald V. Można śmiało stwierdzić, że panują tam królewskie warunki (jak na standardy dla morderców). Cele w tym zakładzie „karnym” posiadają nowoczesne łazienki i stylowe meble. Mordercy mają również lodówki i telewizor z płaskim ekranem. Więźniowie mogą ponadto korzystać z siłowni, boiska do piłki nożnej i ściany wspinaczkowej, mają też wyznaczone trasy do uprawiania joggingu. W Halden połowa strażników to kobiety, bo podobno obecność kobiet tłumi agresję osadzonych. Brevik może trafić również do więzienia Bastoy. Tam nie ma nawet krat. Więźniowie przebywają w ekologicznych, drewnianych chatach. Bandyci mają więc możliwość spacerowania po lesie, łowienia ryb i grania w piłkę nożną lub tenisa. Jak zmęczy ich relaks w lesie mogą oni pooglądać kablówkę i posurfować w Internecie. Warunki w norweskich więzieniach są o wiele lepsze niż w większości polskich domów. Nic tylko jechać do Norwegii i popełniać przestępstwa!
Miesiąc temu media podały, że prawnicy Brevika walczą by uznano, iż to władze Norwegii są winne zbrodni Brevika…bo nie dostrzegły jego prawicowych poglądów. Teraz ich kuriozalna (w Skandynawii kuriozum wydaje się być normą) linia obrony może nie będzie już potrzebna. Brevik za zamordowania z zimną krwią 77 niewinnych ludzi trafi albo do zakładu psychiatrycznego, z którego pewnie wyjdzie po paru latach, albo do ośrodka wypoczynkowego z dostępem do Internetu. Piękna nagroda za dokonanie masakry. Chyba tylko wyjątkowy pięknoduch może wierzyć, że Brevik nie wykorzysta swojej wolności by zbudować faszystowskie bojówki, które już lgną do swojego nowego idola. Dzięki systemowi prawnemu Norwegii możliwe, że niedługo na ulice Oslo wyjdzie armia fanatyków, która zacznie strzelać do cywilów. Dlaczego nie? Wszyscy trafią prosto nad jezioro by móc połowić trochę rybek. Winę przypisze się władzom Norwegii, że nie dostrzegły ich prawicowych poglądów…
Łukasz Adamski

