Na portalu naTemat.pl Michalik opublikowała tekst, w którym chce udowodnić, jaką to krzywdę zrobił Polsce i Polakom Watykan odmawiając wydania jej arcybiskupa Wesołowskiego. „Chcę powiedzieć bardzo głośno i wyraźnie: Wesołowski jest Polakiem, urodził i wychował się w Polsce, państwo Polskie subsydiowało jego studia, i gdyby przez ostatnie lata urzędował w Polsce, a nie na Dominikanie (co czynił w przeszłości), pobierałby jako dostojnik kościelny pieniądze od polskich podatników” - oznajmia Michalik.

I aż nie wiadomo od czego zacząć prostowanie i wyśmiewanie pseudodziennikarki. Otóż owszem arcybiskup Wesołowski urodził się i wychował w Polsce, a seminarium kończył w Krakowie. Ale dla informacji Michalik w tym czasie PRL nie dotowało seminariów, a wręcz przeciwnie robiło wszystko, tak jak teraz Michalik, by religię i kapłaństwo ludziom obrzydzić. Karierę też arcybiskup robił w Watykanie, a nie w Polsce, i to jemu zawdzięcza swoją obecną pozycję.

Ale jeszcze zabawniejsze są dalsze rozważania Michalik, co by było gdyby. „Gdyby uczył w szkole religii, państwo polskie płaciłoby mu pensję, państwo polskie zapłaciłoby też za jego doktorat i profesurę na katolickiej uczelni - gdyby zechciał je zrobić , a gdyby był kapelanem wojska polskiego, mógłby uzyskać stopień wojskowy i pobierać wysoką generalską emeryturę” - przekonuje Michalik. Idąc dalej tym tropem można by zadać pytanie, co by było, gdyby został prymasem. Problem polega na tym, że nie zajmujemy się tym, co mogłoby się wydarzyć, ale tym, co się wydarzyło. A w świecie rzeczywistym, a nie tym pełnym chorych urojeń Michalik, abp Wesołowskinie był w Polsce katechetą, nie był kapelanem i nawet nie robił kariery w Polsce.

Po marzeniach przychodzi czas na rzeczywistość. Ale i z nią Michalik ma problemy i przekonuje, że na Dominikanie abp Wesołowski był reprezentantem polskiego Kościoła. „Zresztą nawet na owej nieszczęsnej Dominikanie był i tytułował się przedstawicielem polskiego koscioła, do diaska - obnosił się z funkcją polskiego nuncjusza!” - oznajmia. Problem w tym, że nic takiego jak „polski nuncjusz” lub przedstawiciel polskiego Kościoła na Dominikanie nie istniał. Był nuncjusz apostolski, czyli ambasador państwa Watykan, i nim właśnie był arcybiskup Wesołowski. Jako obywatel watykański.

Dalsze pytania Michalik są więc kompletnie pozbawione sensu, ale za to zaczerpnięte z repertuaru stalinowskich oprawców. „Sądzę, że sytuacja dojrzała do tego, żeby publicznie postawić pytanie: czy księża katoliccy są obywatelami polskimi lojalnymi wobec Polski, czy rezydentami Watykanu urzędującymi w Polsce, lojalnymi wobec Watykanu? Jeśli to drugie, dlaczego my, polscy, nie watykańscy przecież podatnicy, dokładamy do obywateli Watykanu, którzy nie poczuwają się wobec tego kraju do niczego? Jaki jest powód tak rażącej usłużności?” - pyta Michalik. A ja spieszę z odpowiedzią dyplomaci watykańscy są obywatelami Watykanu i są winni mu lojalność. To dość oczywiste, ale rozumiem, że w świecie Michalik takie odpowiedzi się nie mieszczą. I druga odpowiedź: arcybiskup Wesołowski nie brał pieniędzy od Polski. Pytania są więc idiotyczne i dowodzą jedynie skrajnej głupoty, złej woli i ignorancji Michalik.

Tomasz P. Terlikowski