Ustawodawcy, zarówno ci przeciwni jak i popierający legalizację in vitro, skrytykowali projekt ustawy nazywając go kłopotliwym. Krytyce poddała go także Izba Reprezentantów, uznając propozycję przepisów za zbyt ogólnikowe, by je zaakceptować.
Według „La Nacion” ta decyzja jest wyraźnym znakiem sprzeciwu rządu Kostaryki, wobec presji wywieranej przez Międzyamerykański Trybunał Praw Człowieka. Organizacja wymusza na Kostaryce legalizację in vitro, strasząc, że jeśli tego nie zrobi zostanie ukarana z powodu domniemanego „naruszania praw człowieka chronionych przez prawo międzynarodowe”.
Międzyamerykański Trybunał Praw Człowieka to niezależny organ „Organizacji Państw Amerykańskich”. Członkami OPA są wszystkie 35 państwa Ameryki Łacińskiej (oprócz Kuby) oraz USA i Kanada. Kostaryka do tej pory jest jedynym krajem Ameryki Południowej, gdzie zapłodnienie in vitro jest nielegalne.
Sąd Trybunału wyznaczył Kostaryce czas do 31 lipca. Decyzja o zawieszeniu procesu legalizacji nie jest ostateczna, ale każdy ustawodawca, który chciałby na nowo rozpocząć debatę, musi przedstawić całkowicie nowy projekt i całe postępowanie potoczyłoby się od początku.
Wobec projektu ustawy wielokrotnie swój sprzeciw wyrażali kostarykańscy biskupi. Abp Hugo Barrantes Urena z San Jose wezwał do odrzucenia techniki in vitro, jako procesu, który jest niesie ze sobą niszczenie ludzkiego życia.
Dodał, że podczas gdy rodzice, którzy nie mogą mieć dzieci i doświadczają z tego powodu wielkiego cierpienia, dziecko zawsze powinno być postrzegane jako dar.
Dlatego – kontynuował – dziecko nie może być jedynie środkiem do zaspokojenia potrzeby i pragnienia rodziców. Abp Barrantes odwołał się także do konstytucji Kostaryki, która stanowi, że „życie ludzkie jest nienaruszalne”.
eMBe/CatholicNewsAgency

