Reżyser tłumacząc się ze swojej wrześniowej wypowiedzi, w której zawarte były spekulacje na temat potrzeby zastrzelenia niektórych dziennikarzy "Gazety Wyborczej" i TVN (zajęła się nią prokuratura - przyp.red.), stwierdził, że wcale nie nawołuje do zbrodni. - Przeciwnie - nawołuję do surowego karania zbrodni. Ze szczególnym uwzględnieniem zbrodni zdrady stanu. (...) Bezkarność zaprzaństwa i zdrady - a z takim stanem rzeczy mamy do czynienia w tym nieszczęsnym post-PRL - prowadzi do upadku państwa - mówi Braun.

 

Odnosząc się do "Gazety Wyborczej" i TVN stwierdził: "To są dziś przodujące centra promocji zdrady i zaprzaństwa jako obowiązujących koncepcji politycznych i wzorców osobowych. Jego zdaniem mamy dziś w Polsce sytuację wojenną". - Państwu polskiemu została wytoczona niewypowiedziana wojna, której pierwszym krwawym aktem był zamach smoleński - fizyczna likwidacja naszej przywódczej elity - przekonuje reżyser.

 

Braun ostrzega też, że "powinniśmy się martwić o bezpieczeństwo premiera". - Jest on bardzo istotnym świadkiem ws. zamachu smoleńskiego - jedynym człowiekiem, który kiedyś ewentualnie może zeznać, o czym rozmawiał z Włodzimierzem Putinem na molo w Sopocie w 2009 r. Ponieważ trwa akcja eliminowania świadków, więc i on nie może czuć się bezpiecznie - wie, z jakimi ludźmi zadarł - tłumaczy rozmówca "Super Expressu".

 

AM/Super Express/Onet.pl