Czego możemy się dziś spodziewać? Wszystkiego. Cała ta sytuacja jest prowokacją. Prowokacją są działania rządu moskiewskiego – nikt nie powinien być tak dalece naiwny, aby mniemać, że ogólnopaństwowa rosyjska organizacja kibiców nie realizuje wytycznych formułowanych na Kremlu. Tego typu stowarzyszenia, organizacje, struktury nie funkcjonują bez „błogosławieństwa” Kremla. To, co mówi szef Wszechrosyjskiego Związku Kibiców (WOB), to w moim przekonaniu wypowiedź autoryzowana czy licencjonowana przez Kreml. Gdyby Rosjanie życzyła sobie takich przedsięwzięć, to nie miałyby one miejsca.

 


Tym gorzej, że w prowokacji rządu moskiewskiego uczestniczą władze postPRL. Mam tu na myśli premiera rządu warszawskiego, którego wypowiedź sprowadza się do wskazywania jako jedynego możliwego źródła zagrożenia w tej sytuacji Polaków (kibiców, opiniipublicznej) i prezydent miasta stołecznego Warszawy, która ten prowokacyjny przemarsz de facto organizuje. Hanna Gronkiewicz-Waltz jest organizatorką tego przemarszu, dlatego, że tworzy ona nadzwyczajny precedens – takie sytuacje nigdy wcześniej nie miały i nie mają miejsca w normalnych krajach. Zarówno w historii imprez sportowych nie słyszano o tym, by były organizowane imprezy towarzyszące o jednoznacznie politycznym charakterze, jak też wdziejach stosunków międzynarodowych nie słyszano o tym, żeby organizowano polityczne manifestacje na terenie obcego państwa. Reasumując, władze moskiewskie i warszawskie wspólnie przygotowały prowokację. W kogo ona jest wymierzona? Oczywiście, w nas, Polaków.Sądzę, że każdy kto zechce znaleźć się w bezpośredniej bliskości tej imprezy powinien brać pod uwagę to, że być może wpisuje się w scenariusz zdarzeń o charakterze prowokacyjnym.

 

Pojawia się teraz pytanie, czy polski patriota będzie tam miał cokolwiek do roboty. Moim zdaniem, na imprezie można się pojawić wyłącznie w celu dokumentowania zdarzenia, ponieważ ono powinno być udokumentowane. Rekomendowałbym zatem, by każdy, kto zechce się znaleźć na trasie prowokacyjnego przemarszu organizowanego przez Putina, Tuska i Gronkiewicz-Waltz, był wyposażony w urządzenia służące rejestracji dźwięku i obrazu. Tylko taki cel nadaje sensobecności na tej imprezie.

 

W tej sytuacji wydaje mi się bardzo istotne, by nie dawać czekistom, kagiebistom, reżimowi moskiewskiemu wyłączności na Rosję, by nie uznawać ich za jedynych reprezentantów i przedstawicieli Rosji. Nie mogą oni być  jedynymi depozytariuszami dziejów, tradycji i przeszłości Rosji. Nie utożsamiajmy zatem Rosji z reżimem postsowieckim. Podobnie w Polsce – nie dawajmy monopolu na komunikowanie się i – nie daj Boże – przyjaźnienie z Rosjanami postsowieckim aparatczykom i rosyjskiej agenturze wpływu, na przykład spod znaku gwiazdy śmierci z ul. Czerskiej w Warszawie. Jeżeli tylko to możliwe, wykorzystajmy spotkanie z Rosjanami do komunikowania się z Rosją, ale nie Kremlem– postsowieckim aparatem. Czemu taka komunikacja mogłaby służyć? Jaki komunikat powinien być nadany?

 

Taki, że prawda o Smoleńsku bynajmniej nie jest prawdą wymierzoną w Rosję. Kto domaga się tej prawdy nie działa przeciwko Rosji. Owszem, działa przeciw czekistom, kagiebistom, postsowieckiej Rosji, ale nie Rosji z jej ponad tysiącletnią historią i unikalną kulturą. Trzeba przypominać, że prawda o zamachu smoleńskim jest prawdą potencjalnie cenną dla samych Rosjan. To, co wydarzyło się w Moskwie w roku 1999, wysadzenie bloków mieszkalnych i budynków użyteczności publicznej po to, by zalegitymizować agresję Czeczenii, to zbrodnia dokonana przy współudziale ludzi, którzy – wszystko na to wskazuje - ponoszą odpowiedzialność zazamach smoleński 2010. Komunikat, jaki mógłby być nadany przyokazji dzisiejszego meczu brzmi: Moskwa-Warszawa, wspólna sprawa.

 

Rozmawiała Marta Brzezińska