Jan Wróbel - felietonista „Wprost”, dyrektor I Społecznego Liceum Ogólnokształcącego w Warszawie

Wbrew temu, co często w Polsce głosimy, Europejski Trybunał Praw Człowieka stara się unikać ideologicznych stwierdzeń, a raczej trzymać się litery Konwencji. Tak było i w tej sytuacji. Jeśli w systemie, w którym jest obowiązek wyboru między dwoma przedmiotami, uczeń może wybrać tylko jeden z nich, to jest to rodzaj dyskryminacji.

Ten wyrok daje nam do namysłu odnośnie religii w szkole. System, w którym uczniowie mogą wybrać, czy uczestniczyć w lekcji religii, czy nie uczestniczyć w niej w ogóle, się nie sprawdza. Równie dobrze można by dać uczniowi do wyboru, czy uczy się fizyki, astronomii, czy żadnego z tych przedmiotów. Musimy zastanowić się nad tym, jak zlikwidować ten dziwny dualizm i wybrać, czy mamy obowiązkową katechezę, etykę bądź filozofię, czy też wpisujemy religię na listę przedmiotów nieobowiązkowych, na które uczniowie muszą się osobno wpisywać.

Trybunał słusznie też nie zasądził rodzinie odszkodowania. We wniosku mieliśmy bowiem wątek represji wobec ucznia nie ze strony szkoły, ale ze strony uczniów. To oczywiście też nie jest dobre, ale nie należy do gestii Strasburga. Sprawą zająć się powinien raczej polski sąd. Gdyby jakaś szkoła została skazana na odszkodowanie w wysokości 1 mln złotych za to, że któryś z uczniów jest szykanowany przez kolegów za to, że uczestniczy albo nie uczestniczy w katechezie, to dałoby to nam, nauczycielom, do myślenia. Naszym obowiązkiem jest zapewnienie uczniom bezpieczeństwa i poszanowania godności dzieci i młodzieży w wieku 7-19 lat w czasie, gdy przebywają na zajęciach szkolnych. Jeśli dziecko spotyka się z przemocą ze strony rówieśników, to jest to także nasza wina, jako pedagogów.

not. sks

 

Bronisław Wildstein - pisarz, publicysta "Rzeczpospolitej", autor programu "Bronisław Wildstein przedstawia" w TVP1

Pisałem wcześniej o podobnej sprawie – obecności krzyży we włoskich szkołach. Dla mnie oba wyroki są przykładami inżynierii społecznej. Neutralność światopoglądowa jest złudzeniem, czy wręcz oszustwem. Kultura nigdy nie jest neutralna, podobnie jak szkoła. Kultura nie może nie reprezentować żadnego systemu aksjologicznego. Nasza wpisana jest w religię.

Rodzice żądają zajęć z etyki. Dlaczego nie z estetyki? Nie rozumiem, czemu akurat takie zajęcia miałyby odbywać się w szkole. Ja uważam, że w szkole powinno się uczyć filozofii. Etyka to jedynie dział filozofii i w oderwaniu od niej nie ma racji bytu. Czy w związku z tym możemy podać państwo do sądu, bo nie daje nam możliwości nauki filozofii?

Widać wyraźnie, że nie chodzi o samą etykę, tylko jest to działanie antyreligijne, próba wprowadzenia alternatywy dla religii w postaci jakiejś etyki istniejącej poza religią i kulturą. Budzi to mój sprzeciw. Uważam to za uzurpację Trybunału, który w imię źle rozumianych praw człowieka chce decydować o wyglądzie szkoły i programie nauczania, chce ingerować w każdą dziedzinę życia. A tak naprawdę chodzi mu o wykorzenienie religii z życia społecznego.

not. MJ

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »