Egipskie Bractwo Muzułmańskie nie chce wystawiać kandydata na prezydenta – informuje telewizja Al-Dżazira, powołując się lidera islamskiego ugrupowania, Mohammeda al-Beltagiego.

Bractwo uchodzi za najlepiej zorganizowany egipski ruch opozycyjny. W trwających od 25 stycznia antyprezydenckich protestach na placu Tahrir w Kairze biorą udział członkowie Bractwa. Jednak fundamentalistyczna organizacja nie wysuwa się na pierwszą linię. Choć została ona formalnie zdelegalizowana, cieszy się dużym poparciem społecznym i dlatego uchodzi za silne i wpływowe środowisko.

Jak informował wiceprezydent Egiptu Omar Suleiman Bractwo Muzułmańskie mimo delegalizacji jest jedną z organizacji, które zostały zaproszone na spotkanie z rządem. Podczas niego mają zostać omówione plany wyjścia z kryzysu w Egipcie.

Bractwo zostało już wcześniej zaproszone na rozmowy, organizowane przez premiera Ahmeda Mohammeda Szafika. Jednak zaproszenie to zostało odrzucone zarówno przez Bractwo, jak i Mohameda ElBaradei, byłego szefa Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej. Uchodzi on za czołowego egipskiego opozycjonistę. Według niektórych powinien on objąć władzę po Hosnim Mubaraku.

Ugrupowania opozycyjne w Egipcie żądają, by przed rozpoczęciem rozmów dot. rozwiązania kryzysu w Egipcie, prezydent Mubarak ustąpił ze stanowiska. Jednak ten zapowiedział, że na to się nie zgodzi. Zaznaczył jednak, że nie będzie się ubiegał o reelekcję podczas wrześniowych wyborów prezydenckich.

żar/Interia.pl

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »