West skrytykował bliskowschodnią politykę Obamy, atakując zwłaszcza jego „bardzo pojednawczą mowę” w Kairze w 2009 oraz jego postawę względem byłego prezydenta Egiptu Hosniego Mubaraka.
Wskazał też, że „wielu ostrzegało” przed dojściem do władzy „dziadka terroryzmu”, Bractwa Muzułmańskiego, które było „jedyną możliwą i zorganizowaną jednostką polityczną” . Tymczasem West i inni, którzy razem z nim ostrzegali przed zmianami w Egipcie zostali „skrytykowani jako panikarze i islamofobi. A Bractwo Muzułmańskie skłamało nawet na temat ich kandydata na prezydenta. Teraz jesteśmy świadkami naszej ślepoty”.
Już w kwietniu 2012 roku polityk wzywał do ograniczenia wpływu Bractwa Muzułmańskiego na rząd USA. Powiedział wówczas: „nie powinniśmy pozwalać grupom powiązanym z Bractwem Muzułmańskim wpływać na nasze narodowe bezpieczeństwo”. W czerwcu West wezwał Baracka Obamę do „odcięcia się od Bractwa Muzułmańskiego” i nazwał Arabską Wiosnę „niczym innym, jak tylko radykalnym, islamskim koszmarem”.
PCh/huffingtonpost.com
