Portal Fronda.pl: Przed chwilą media, nie tylko "Fakt" i "Super Express", podały nieprawdziwą informację o śmierci gen Wojciecha Jaruzelskiego. Można zbagatelizować sprawę, mówiąc "zdarza się", ale mnie przeraża poziom niezdrowej satysfakcji z tej informacji, jaka szybko pojawiła się na prawicowych portalach. Na Facebooku związanym z narodowcami szybko pojawiło się kilkaset komentarzy w stylu "święto narodowe", "otwieramy szampana" etc.. Czy katolik może cieszyć się ze śmierci gen. Wojciecha Jaruzelskiego?
Br. Marcin Radomski OFM Cap: To bardzo trudne pytanie, bo wszystko zależy od tego, jak pojmujemy śmierć. Cieszyć się z czyjejś śmierci można tylko wtedy, kiedy mamy pewność, że osoba, która umiera przechodzi w błogosławiony stan życia wiecznego. To jest trochę tak, jak było w sytuacji odchodzenia Jana Pawła II. Kiedy umierał, na placu św. Piotra wyraźnie było czuć smutek spowodowany odejściem bliskiej osoby, ale były też brawa. Dlaczego ludzie bili brawo? Bo mieli pewność, że ta śmierć nie jest wydarzeniem tragicznym. Owszem, jest smutnym wydarzeniem, bo człowiek rozstaje się z kimś bliskim. Ale Ojciec Święty nie odchodził w niebyt. Ludzie wierzący mieli pewność, że Jan Paweł II prowadził święte życie. Pojawia się pytanie, co to znaczy cieszyć się ze śmierci. Jeśli to radość z tego powodu, że zmarł ktoś nielubiany, to znaczy, że śmierć postrzega się jako karę. Nie cieszyłbym się z tego, bo każda śmierć człowieka, co do którego nie mamy pewności, że pojednał się z Bogiem, jest smutnym wydarzeniem. Jako katolicy, powinniśmy się raczej smucić, a nie cieszyć.
Ci, którzy się cieszą, podkreślają, że gen. Wojciech Jaruzelski nigdy nie został i już pewnie nie zostanie osądzony za swoje zbrodnie. Postrzegają jego śmierć jako karę, która wreszcie go spotka mimo, że umknie on wymiarowi sprawiedliwości. Ale przecież każdy z nas umrze i trudno postrzegać ten fakt jako karę.
Pan Bóg nie funkcjonuje w polskim wymiarze sprawiedliwości jako sędzia. Nie wymierza kary w ten sposób. Tu pojawia się niebezpieczeństwo upolityczniania Pana Boga. "Skoro system penitencjarny nie był w stanie ukarać dyktatora, Pan Bóg ukarze go śmiercią..." - to bardzo niebezpieczne myślenie. Jeszcze raz podkreślę - katolik nie powinien cieszyć się ze śmierci kogoś, co do kogo nie mamy pewności, że przed śmiercią pojednał się z Panem Bogiem. To dramat, powinniśmy w takiej sytuacji smucić się i modlić. Inną kategorią jest sprawiedliwość i system penitencjarny. Tu już wchodzimy w obszar polityki i pytamy o słabość państwa, etc. Pana Boga nie można jednak upolityczniać jako tego, który wymierza sprawiedliwość zamiast państwa, które było zbyt słabe albo skorumpowane, by zająć się przeszłością polityczną dyktatora.
Czyli nawet gdybyśmy mówili o najgorszym zbrodniarzu, postawą właściwą dla katolika byłaby modlitwa o jego nawrócenie, choćby w ostatniej chwili przed śmiercią.
Oczywiście, że tak! To jest konieczność. Pamiętajmy, że sprawiedliwość nie wyklucza troski o życie wieczne, nawrócenie człowieka. Nawet jeśli ta sprawiedliwość miałaby zaprowadzić do więzienia za popełnione zbrodnie, to nie zmienia to faktu, że katolik powinien modlić się o nawrócenie tego człowieka.
Jak Brat patrzy na niezdrową fascynację prawicowych mediów, które z taką satysfakcją zdawały się podawać informacje o śmierci gen. Jaruzelskiego. Swoje "gorące" newsy szybko skasowali, a teraz piszą, że "media podchwyciły informacje z tabloidów". A oni co zrobili? To samo. Ludzie, deklarujący się jako katolicy, radykałowie czy narodowcy zachowują się tak, że to raczej z chrześcijaństwem niewiele ma wspólnego.
Katolik powinien zrobić wszystko, co w jego mocy (a zobowiązuje nas do tego miłość bliźniego, także w wymiarze krzyża), aby mieć radość z tego, by człowiek, który tu i teraz jest największym zbrodniarzem, jutro był razem ze mną w Królestwie Niebieskim. Tak powinien działać katolik. Rozdzielać sprawiedliwość, która jest konieczna od zapewniania przyszłości danemu człowiekowi w życiu wiecznym. Nie powinno się cieszyć z faktu, że ktoś umarł niepojednany z Bogiem.
Rozmawiała Marta Brzezińska-Waleszczyk
