Zapowiedziana na 1 maja tego roku beatyfikacja Czcigodnego Sługi Bożego Papieża Jana Pawła II wymaga od Kościoła w Polsce przygotowania zarówno duchowego, jak i intelektualnego. Wzywa do refleksji i rozeznania zadań, jakie stawia przed nami to wydarzenie: „Kto ma uszy, niechaj posłyszy, co mówi Duch do Kościołów” (Ap 2, 7). Duch Święty uczy nas patrzeć na postać ukochanego Papieża nie na poziomie samych emocji i nie tylko w perspektywie socjologii, ale w świetle wiary w Chrystusa, w jedności z całą wspólnotą Kościoła i w powiązaniu z jego nieprzerwaną Tradycją, a zarazem w odniesieniu do dziś i jutra naszej Ojczyzny. Nauczania Jana Pawła II nie wolno traktować w sposób wybiórczy, pomijając elementy niewygodne dla siebie i niezgodne z własną wizją świata. Dziedzictwo wielkiego Papieża wymaga tego, by przyjąć je całościowo, tak jak uczy Magisterium Kościoła, a zarazem jako wezwanie do osobistego i wspólnotowego nawrócenia. W tym kontekście, zabierając głos w toczącej się dyskusji nad stanem Kościoła w Polsce, chciałbym rozważyć kilka wyzwań, przed jakimi stajemy jako katolicy.
Odwaga wiary
Głoszenie Ewangelii od początku spotykało się z wrogością świata. Jezus Chrystus, Syn Boży, jedyny Zbawiciel ludzkości, jest „znakiem któremu sprzeciwiać się będą” (Łk 2, 34). O intensyfikacji nurtu antykościelnego w Polsce w ciągu ostatnich pięciu lat mówił w niedawnym wywiadzie dla KAI (z 19 stycznia 2011) abp Stanisław Gądecki. Metropolita poznański stwierdził, że ten nurt jest obecny w prasie lewicowej, na różnych portalach internetowych oraz szczególnie wyraźnie w pewnych tekstach „Gazety Wyborczej”. W wielu środowiskach w naszym kraju próbuje się zamknąć usta katolikom, zepchnąć ich na margines. Trudno nie wspomnieć o krytyce kazania administratora ordynariatu polowego wyrażonej publicznie przez prezydenta RP. Nową formą ograniczania wolności słowa jest poprawność polityczna, którą mniejszości chcą narzucić ogółowi społeczeństwa[1].
Świadczenie o Ewangelii zawsze wymagało odwagi. Po pierwszych prześladowaniach Apostołów Piotra i Jana Kościół w Jerozolimie modlił się jednomyślnie do Boga: „A teraz spójrz, Panie, na ich groźby i daj sługom Twoim głosić słowo Twoje z całą odwagą” (Dz 4, 29). Istnieje dzisiaj w Polsce pokusa przemilczania w nauczaniu i publicznej debacie wielu prawd trudnych, np. tego, że „do Komunii świętej nie należy dopuszczać osób trwających z uporem w jawnym grzechu ciężkim”[2]. Dotyczy to także polityków zajmujących wysokie urzędy. Potrzebujemy dziś apostolskiej modlitwy o odwagę, o moc Ducha Świętego w głoszeniu słowa Bożego. Królestwa Chrystusa, uczy Sobór Watykański II, „nie broni się za pomocą ciosów”, ale przez miłość i dawanie świadectwa prawdzie[3]. Naszą powinnością jest przekazywanie pełnej prawdy Objawienia, nieocenzurowanej i nieumniejszonej przez nasz lęk.
Tradycja polskiej kultury i duchowości
Sprawą kluczową dla przyszłości wiary katolickiej w Polsce jest szacunek dla tradycji polskiej kultury i duchowości. „Kultura polska jest dobrem, na którym opiera się życie duchowe Polaków” – powiedział Jan Paweł II podczas spotkania z młodzieżą w Gnieźnie w 1979 roku. I dodał jeszcze osobiste świadectwo: „Te słowa mówi do was człowiek, który swoją duchową formację zawdzięcza od początku polskiej kulturze”. W 1987 roku Ojciec Święty podczas spotkania z przedstawicielami świata kultury w kościele Świętego Krzyża w Warszawie stwierdził, że „naród trwa w swojej duchowej substancji, duchowej tożsamości przez własną kulturę”.
Współcześnie mówi się dużo o potrzebie inkulturacji wiary w krajach misyjnych. Inkulturacja wiary jest jednak zasadą powszechną. Wiara dojrzała zakorzenia się w kulturze, oczyszcza ją z niedoskonałości, doprowadza do pełnego rozwoju i w ten sposób przenika codzienne życie osób i społeczności. Dlatego błędem jest kosmopolityzm w sferze kultury. Nietrudno zauważyć w naszym kraju dużą przewagę zachodnich piosenek nad polskimi w programach radiowych. W nieco mniejszym stopniu dotyczy to także teatru i muzyki klasycznej. Również w gazetach polskich wyraźnie przeważają wiadomości o kulturze zachodniej nad wiadomościami o kulturze polskiej, a jeśli już coś pisze się o kulturze polskiej, to najczęściej poświęca się uwagę twórcom współczesnym, których elity liberalne uznały za wybitnych. Większość tych „uznanych” artystów nie należy jednak do głównego nurtu naszej kultury: nurtu chrześcijańskiego i patriotycznego. Czy Kochanowski, Mickiewicz, Słowacki, Norwid (szczególnie ceniony przez Papieża), Wyspiański, Sienkiewicz i Reymont wydają się zbyt wzniośli dzisiejszym twórcom kultury i dziennikarzom? Współcześnie zauważa się, że cześć polskich elit jest dotknięta irracjonalną niechęcią do polskości, swoistą polonofobią. Jej przejawem jest lekceważenie ojczystego dziedzictwa, zwłaszcza katolickiego, oraz obsesyjne doszukiwanie się w Polakach przede wszystkim tego, co małe i podłe, jak nacjonalizm, ksenofobia i antysemityzm. Polonofobia nosi znamiona zbiorowego samobójstwa duchowego. Niewątpliwie konieczna jest wytrwała walka z naszymi wadami narodowymi: „lenistwem i lekkomyślnością, marnotrawstwem, pijaństwem i rozwiązłością”. Ale walkę tę winniśmy podjąć jako Polacy, pamiętając o „wiekach naszej wierności Bogu i Kościołowi Chrystusowemu” (Jasnogórskie Śluby Narodu Polskiego). Nie zapominajmy o wspaniałych ludziach i wielkich dziełach, w które, dzięki Bożej łaskawości, obfituje historia naszej Ojczyzny. Dobrze, że przy Świątyni Opatrzności Bożej ma powstać duże, nowoczesne Muzeum Jana Pawła II i Prymasa Wyszyńskiego. Niestety opóźnia się budowa Muzeum Historii Polski w Warszawie, które ma ukazać szeroką wizję głównych tematów naszych dziejów. Podjęto cenną inicjatywę utworzenia Muzeum Kresów Wschodnich we Wrocławiu. Taka instytucja powinna przedstawiać bogatą historię wschodnich kresów Rzeczpospolitej, nie pomijając jednak spraw bolesnych, jak ludobójstwo dokonane na Polakach przez nacjonalistów ukraińskich.
Patrząc z kolei na media katolickie, można zauważyć, że zachwycamy się Lewisem, Tolkienem i Chestertonem. I bardzo słusznie. Ale dlaczego tak mało są obecni w pismach katolickich tacy pisarze, jak: Kossak-Szczucka, K. H. Rostworowski, Iłłakowiczówna, Bąk, Brandstaetter, Zawieyski, Gołubiew, Malewska czy ks. Pasierb? Byli oni „tendencyjnie zapominani” w czasach komunistycznych[4]. Czy mają być usuwani na margines także w czasie wolności?
Błędem jest kosmopolityzm religijny, przejawiający się np. jako zachwyt nad katolicyzmem francuskim (który rzecz jasna zawiera wielkie skarby), przy jednoczesnym lekceważeniu ponadtysiącletniej tradycji katolicyzmu polskiego. Czyż siłą Jana Pawła II nie było również czerpanie z wielkiej tradycji polskiej wiary, której szczególną kwintesencję stanowią Jasna Góra, Wawel i Kraków – miasto świętych? I my powinniśmy podjąć dziedzictwo polskich świętych, myślicieli, kaznodziejów i mistrzów duchowości, poczynając od św. Wojciecha i św. Stanisława, św. Jacka, św. Kingi, św. Jadwigi Królowej, św. Jana Kantego, poprzez kard. Hozjusza, ks. Skargę i św. Andrzeja Bobolę, aż do św. Zygmunta Szczęsnego Felińskiego, bł. Honorata, św. Maksymiliana, św. Faustyny, Prymasa Hlonda, o. Woronieckiego, ks. Korniłowicza, Prymasa Wyszyńskiego, ks. Blachnickiego, bł. Jerzego Popiełuszki i Jana Pawła II. Wspomnijmy też w tym miejscu takich myślicieli i naukowców katolickich, jak: ks. Konstanty Michalski, Oskar Halecki, Feliks Koneczny, ks. Wincenty Granat i o. Mieczysław Krąpiec. „Naród, który nie wierzy w wielkość i nie chce ludzi wielkich, kończy się” – mawiał Sługa Boży Prymas Stefan Wyszyński.
Ukazało się dość dużo popularnych artykułów o polskich świętych w „Naszym Dzienniku” i w różnych tygodnikach katolickich. Ale zapytajmy: ile w ciągu ostatnich 22 lat ukazało się pogłębionych studiów i rozważań na temat naszych świętych i myślicieli w katolickich miesięcznikach i innych pismach dla inteligencji? Nie trudno było znaleźć artykuły poświęcone osobie kard. Newmana, w związku z jego beatyfikacją w Wielkiej Brytanii. Nie natrafiłem natomiast na podobne artykuły na temat kanonizowanego w 2009 roku św. Zygmunta Szczęsnego Felińskiego. „Święci dokonywali wielkich dzieł”, a my nie szukajmy próżnej chwały, „opowiadając o nich”[5], lecz starajmy się poznać ich życie i pisma, aby naśladować w nich Chrystusa, źródło wszelkiej świętości.
Polska szkoła duszpasterstwa
Jest oczywiste nawet dla słabo zorientowanego obserwatora, że Polska opiera się fali laicyzacji lepiej niż inne kraje europejskie. Dlaczego tak się dzieje? Przyczyn można wymienić kilka: konserwatyzm obyczajowy Polaków i ich przywiązanie do wiary katolickiej, silna od wieków wieź z Kościołem i Stolicą Apostolską, pobożność maryjna, wreszcie – i nade wszystko – Opatrzność Boża. Wśród tych czynników decydujących o trwaniu wiary Polaków trzeba również umieścić to, co można określić jako polską szkołę duszpasterstwa. Gdy na początku swego dynamicznego pontyfikatu Jan Paweł II spotkał się z zarzutem, że chce narzucić „polski model kapłaństwa całemu Kościołowi”, odpowiedział, że właśnie ten model jest Kościołowi potrzebny: „tylko z tą wizją kapłaństwa Kościół wytrzyma”[6]. Czyż opatrznościowy wybór kardynała „z dalekiego kraju” na Stolicę Piotrową nie był zatem potwierdzeniem – ze strony Ducha Świętego – wielkiej wartości polskiej szkoły duszpasterstwa dla Kościoła powszechnego?
Spróbujmy wymienić zasadnicze elementy tej szkoły. Należą do nich: pracowitość i twórczy dynamizm apostolski, posłuszeństwo Magisterium Kościoła, pobożność eucharystyczna i maryjna, częsta spowiedź indywidualna wiernych, rekolekcje adwentowe i wielkopostne, wizyta duszpasterska (kolęda), zdrowa pobożność ludowa, duszpasterstwo dzieci, młodzieży i studentów oraz inne duszpasterstwa specjalistyczne, ruch pielgrzymkowy, silna pozycja proboszcza w parafii, bliskość wobec wiernych, patriotyzm oraz utrzymywanie się z ofiar (por. 1 Kor 9, 6-14), a nie z pensji państwowych – co często gasi ducha gorliwości kapłańskiej. Wiele z tych elementów ma charakter ogólnokatolicki. Jednak np. parafialne rekolekcje adwentowe wprowadził dopiero Prymas Wyszyński. Ponadto w wielu krajach zachodnich poważne obowiązki duszpasterskie, nakazane przez prawo kanoniczne i dla Polaków oczywiste, nie są wypełniane przez znaczną część duchownych. Np. nie ma spowiedzi dzieci przed pierwszą Komunią Świętą[7] i w ogóle rzadka jest spowiedź indywidualna. Zdarza się natomiast nierzadko, że do Komunii Świętej przystępują prawie wszyscy obecni na Mszy Świętej. W wielu środowiskach zachodnich nauczanie Magisterium jest traktowane obojętnie lub krytycznie, czego przykładem jest popieranie postulatu udzielania święceń kapłańskich kobietom czy odrzucenie encykliki Pawła VI Humanae vitae, dotyczącej naturalnych metod regulacji poczęć. Inne nadużycie występujące w części krajów Zachodu polega na tym, że rada parafialna wbrew prawu kanonicznemu[8] nie doradza proboszczowi, lecz faktycznie rządzi parafią, co u nas byłoby na szczęście nie do pomyślenia.
Powinniśmy więc zdecydowanie odrzucić kompleksy wobec Zachodu w dziedzinie duszpasterstwa i nie naśladować bezkrytycznie obcych wzorów, np. spowiedzi w sobotę po południu – kiedy przychodzi garstka penitentów, zamiast w niedzielę – kiedy jest ich znacznie więcej. Powinniśmy raczej dzielić się z innymi tym, co wartościowe w naszym duszpasterstwie. Oczywiście należy strzec się wszelkiej megalomanii i zachować zdolność do uczenia się od innych – np. pięknego celebrowania liturgii od wspólnot francuskich, rozmachu apostolskiego od Amerykanów czy mocnego zaangażowania świeckich w życie kościelne i społeczne od katolików włoskich.
Skarby polskiej szkoły duszpasterstwa powinniśmy zachowywać, twórczo rozwijać i przekazywać następnym pokoleniom. Nie są to bowiem wartości nieutracalne, jak pokazuje zanik nakazanej przez Kodeks Prawa Kanonicznego praktyki noszenia stroju duchownego i stroju instytutów zakonnych[9]. Siostry zakonne w Polsce mogą zawstydzać duchownych i zakonników swoją wiernością habitowi. Jak możemy mówić o ewangelizacji na co dzień, jeśli tak niewielu kapłanów nosi strój duchowny poza budynkami kościelnymi? Myślę, że wielu ludzi oczekuje na to, by kapłani w Polsce „byli znowu widoczni na ulicach jak znaki na rozstajnych drogach”[10]. „Nasza praca duszpasterska domaga się tego, abyśmy byli blisko ludzi i wszystkich ludzkich spraw po kapłańsku (...). Wtedy tylko – w kręgu tych wszystkich spraw – jesteśmy sobą”. Tak wzywał duchownych Jan Paweł II w Częstochowie w 1979 r. Inną niewłaściwą praktyką wkradającą się do duszpasterstwa w Polsce jest posługa nadzwyczajnych szafarzy Komunii Świętej w kościołach, kiedy liczba kapłanów jest wystarczająca[11]. W niektórych krajach zachodnich dochodzi do tego, że podczas Mszy Świętej to nie kapłan udziela Komunii Świętej, lecz szafarz nadzwyczajny, i to często kobieta. Czy można się dziwić, że w tych krajach brakuje powołań kapłańskich?
Dialog wewnątrzkościelny
Wielu publicystów katolickich zwracało ostatnio uwagę na to, że w Polsce powinien zostać zorganizowany katolicki okrągły stół. Uważam, że od dłuższego czasu istnieje w naszym kraju pilna potrzeba rzeczywistego dialogu wewnątrzkościelnego. Tego rodzaju dialog papież Paweł VI określał jako „rodzinną rozmowę”, pragnąc, by była ona częsta i zażyła, „otwarta na wszystkie prawdy, wszystkie cnoty i wszystkie duchowe dobra, zawarte w dziedzictwie chrześcijańskiej nauki”[12]. Prawdziwy dialog musi być oparty na prawdzie i szacunku dla partnera rozmowy. Dialog wymaga odwołania się do faktów i solidnych argumentów. Publiczna krytyka ośrodka katolickiego, reprezentującego inny typ katolicyzmu, w sposób szczególny powinna spełniać ten warunek. Krytyka oparta nie na prawdzie i rzetelnych argumentach, lecz na emocjach, negatywnych stereotypach i aroganckim przekonaniu, że tylko my mamy rację, wyklucza rzeczywisty dialog wewnątrzkościelny i przeradza się w atak za pomocą obraźliwych epitetów. Przykładem może być krytyka Radia Maryja i „Naszego Dziennika”, w której niestety wielu publicystów katolickich przyłącza się do chóru ateistycznych publicystów. Jeżeli ktoś uważa, że te media w jakiejś kwestii błądzą, to niech najpierw zbada sprawę i posługuje się argumentami, a nie epitetami i pomówieniami. Podobne wymaganie można postawić np. krytykom „Tygodnika Powszechnego”. Przypomnijmy w tym miejscu, że słudze, który spoliczkował Jezusa, Pan odpowiedział: „Jeżeli źle powiedziałem, udowodnij, co było złego. A jeżeli dobrze, to dlaczego Mnie bijesz?” (J 18, 23). Błądzenie jest rzeczą ludzką i powinniśmy sobie wzajemnie pomagać w odkrywaniu prawdy. Dialog zaś wymaga otwartości na rzetelną krytykę i zdolności do rachunku sumienia z własnego postępowania, a nam często łatwiej przychodzi bić się w cudze piersi. W naszych braciach w Chrystusie szukajmy zawsze przede wszystkim tego, co dobre i prawdziwe, tego, co nas łączy, a nie tego, co nas dzieli.
Jedność z pasterzami
Od wielu lat część katolickich intelektualistów wyraża opinię, że Kościołowi w Polsce brakuje silnego przywództwa. Jednak nie w każdej epoce Kościół ma takich pasterzy, jak Sługa Boży Prymas Stefan Wyszyński. Pamiętajmy też, że ludzie, którzy teraz domagają się wielkiego pasterza z wizją, wywodzą się często ze środowisk, które w różny sposób krytykowały osobę i wizję kardynała Wyszyńskiego podczas jego życia. W każdym czasie, zwłaszcza w stosunku do biskupów, obowiązują nas słowa Chrystusa: „Kto was słucha, Mnie słucha, a kto wami gardzi, Mną gardzi; lecz kto Mną gardzi, gardzi Tym, który Mnie posłał” (Łk 10, 16). Zauważmy też, że ci sami publicyści katoliccy, którzy piętnują „brak jedności w episkopacie polskim”, sami osłabiają jedność Kościoła przez arogancką krytykę jego pasterzy i przedstawianie ich jako ludzi niekomunikatywnych i nieudolnych. Współczesna żywotność Kościoła w Polsce i wielkie dzieła, które on prowadzi, nie byłyby możliwe bez mądrości polskich biskupów i ich gorliwej posługi. Słowa Modlitwy Arcykapłańskiej Jezusa: „aby wszyscy stanowili jedno” wzywają nas także do wzrastania w jedności z tymi, „których Duch Święty ustanowił biskupami, aby kierowali Kościołem Boga” (por. Dz 20, 28).
Nie twierdzę jednak, że wszelka krytyka w stosunku do wspólnoty Kościoła i biskupów jest szkodliwa. Sprawą fundamentalnej wagi jest to, by nie przypisywać błędów i grzechów konkretnych ludzi Kościoła – Kościołowi powszechnemu oraz zachować należny szacunek dla każdego Kościoła lokalnego. Kościół jest święty, ponieważ jest złączony z Chrystusem i jest ożywiany przez Ducha Świętego, zarazem ciągle potrzebuje oczyszczenia, ponieważ obejmuje w swoim łonie grzeszników – czyli nas[13]. „Dla Kościoła krytyka może być potrzebna i konstruktywna, zwłaszcza jeśli płynie z miłości” – pisał Jan Paweł II w swoim liście do Jerzego Turowicza w 1995 roku. Pamiętajmy też, że Kościół jest naszą Matką: Sancta Mater Ecclesia. Kto z nas publicznie i z upodobaniem krytykuje własną matkę? Jak bardzo kochał Kościół i jego pasterzy św. Franciszek z Asyżu! Na początku swego życia pokuty usłyszał wezwanie Chrystusa, aby odbudował Jego Kościół. Franciszek szanował wszystkich kapłanów ze względu na ich posługę wobec sakramentu Eucharystii, a Maryję nazywał „Dziewicą uczyniona Kościołem”[14]. Myślę, że niektórym publicystom katolickim w Polsce brakuje tego, co nazywa się sentire cum Ecclesia, brakuje postawy wdzięcznej i pokornej miłości do Kościoła, podczas gdy są zadziwiająco pobłażliwi dla tych, gdyż go zwalczają, i dla tych, którzy deklarują wiarę katolicką, a odrzucają nauczanie Kościoła, np. w sprawie zapłodnienia in vitro.
Wyzwania nowej ewangelizacji
Jednym z proroczych wezwań, jakie skierował do Kościoła powszechnego Jan Paweł II, był apel o nową ewangelizację, „nową w swym zapale, w swych metodach, w swym wyrazie”[15]. Intuicję tę podjął Benedykt XVI, który we wrześniu 2010 roku utworzył Papieską Radę ds. Krzewienia Nowej Ewangelizacji. Wśród licznych wyzwań tego dzieła w naszej Ojczyźnie chciałbym zwrócić uwagę na kilka szczególnie naglących.
Po pierwsze, katecheza dorosłych. Obok licznych form tej katechezy podejmowanych w diecezjach i parafiach podstawowym sposobem kształtowania wiary dorosłych jest niedzielna homilia. Benedykt XVI zachęca duchownych, by wychodząc od trzyletniego cyklu lekcjonarza, przedstawiali wiernym „homilie tematyczne, w których omówiono by w ciągu roku liturgicznego wielkie zagadnienia wiary chrześcijańskiej”[16]. Duże powodzenie mają w naszym kraju dobrze przygotowane cykle kazań katechizmowych i konferencji dla świeckich. Sprawą podstawową jest ukazanie ludziom naszych czasów, że Bóg nieustannie zajmuje się życiem i sprawami człowieka, przez słowo Boże odpowiada na nasze pytania i wskazuje drogę do szczęścia wiecznego[17]. Stałą troską kapłanów i katechetów winno być ukazywanie rodzicom ich podstawowego obowiązku, jakim jest chrześcijańskie wychowanie dzieci. Wypełniając to zadanie – które przyjęli już w sakramencie małżeństwa – ojciec i matka sprawiają, że ich rodzina staje się coraz bardziej „wspólnotą wierzącą i ewangelizującą”[18].
Zauważa się w ostatnich latach, że coraz mniej młodych Polaków praktykuje wiarę. pewnością konieczna jest wspólna refleksja nad tym, jak pociągać młodzież do Chrystusa i Kościoła. Z bogatego nauczania Jana Pawła II na ten temat chciałbym przypomnieć trzy wskazówki. Po pierwsze, Ojciec Święty uczył nas, że młodzi potrzebują przewodników, którzy będą im bardzo bliscy, „jako ci, który idą z młodzieżą po wszystkich szlakach, po których ona postępuje”[19]. Po drugie, wielkie znaczenie dla ewangelizacji młodzieży polskiej mają ruchy młodzieżowe, zwłaszcza Ruch „Światło-Życie”, a także Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży, harcerstwo i inne stowarzyszenia. Należy jednak podkreślić, że programy formacyjne dla młodzieży, wypracowane 20, 30 czy 40 lat temu już nie wystarczają, konieczna jest stała odnowa tych programów, uwzględniająca zmieniający się szybciej niż dawniej styl życia młodych, ich sposób myślenia i kontekst kulturowy, w którym żyją. Trzeba szukać odpowiedniego języka pozwalającego mówić młodzieży o sprawach wiary i pięknie naśladowania Jezusa. Chodzi o język zrozumiały dla młodych, a zarazem wolny od młodzieżowego żargonu. Wreszcie, bardzo istotna w ewangelizacji i duszpasterstwie młodzieży jest współpraca ze zgromadzeniami zakonnymi, dla których wychowanie młodych jest szczególnym charyzmatem – takimi, jak salezjanie, pijarzy, michalici, urszulanki czy niepokalanki.
Nowa ewangelizacja powinna być dziełem wszystkim członków Kościoła. W szczególności wymaga ona współpracy, zaufania i wzajemnego szacunku pomiędzy kapłanami diecezjalnymi i zakonnymi, między kapłanami i zakonami – męskimi i żeńskimi. Taka współpraca i wymiana darów duchowych ma swoje najgłębsze źródło w naszej komunii w Chrystusie, który włącza ochrzczonych w swoją jedność z Ojcem. Duchowość komunii jest kolejnym elementem dziedzictwa Jana Pawła II, który został nam powierzony. Myślę, że żywym obrazem duchowości komunii stały się w naszym kraju spotkania młodzieży w Lednicy i wspólna ewangelizacja na Przystanku Jezus.
Katolików świeckich często porównuje się do śpiącego olbrzyma. W Polsce do ruchów i stowarzyszeń katolickich należy około półtora miliona wiernych. Pilnie potrzebne jest ich wspólne świadectwo wiary i zaangażowanie nie tylko na poziomie parafii czy diecezji, ale i na poziomie ogólnopolskim, także w ogólnopolskich mediach. Ruchy katolickie powinny odważnie przedstawiać chrześcijańskie spojrzenie na tematy omawiane w toczących się w Polsce dyskusjach – również przez organizowanie konferencji i sympozjów, publikowanie artykułów i książek. Szczególnym zadaniem katolików świeckich jest przemiana świata od wewnątrz w duchu Ewangelii. „Świeccy nie mogą rezygnować z udziału w „polityce”, czyli w różnego rodzaju działalności gospodarczej, społecznej i prawodawczej, która w sposób organiczny służy wzrastaniu wspólnego dobra”[20]. Wyjątkowe miejsce wśród stowarzyszeń świeckich zajmuje Akcja Katolicka. O wznowienie jej działalności w wolnej Polsce zatroszczył się osobiście Jan Paweł II. W chrześcijańskim zaangażowaniu w politykę – która jest roztropną troską o dobro wspólne – nie zastąpią świeckich osoby duchowne. Czy mamy obojętnie przyglądać się usuwaniu z polskich mediów rzetelnych i niekonformistycznych dziennikarzy? Czy mamy biernie czekać na ingerencje urzędników i sądów w życie polskich rodzin, ograniczanie nauczania historii w szkołach, medialne kampanie pogardy atakujące polityków uznanych za wrogów, przyzwalać na wyprzedaż majątku narodowego i osłabienie suwerenności państwa polskiego? Wydaje się jednak, że cześć polskich elit katolickich nie chce widzieć tych zagrożeń, podobnie jak wcześniej nie chciała dostrzegać walki z Kościołem prowadzonej przez ośrodki liberalne i lewicowe. Myślę, że niektórzy intelektualiści zaczęli wyraźniej mówić o usuwaniu wiary ze sfery publicznej dopiero po profanacji krzyża przed Pałacem Prezydenckim 5 sierpnia 2010 roku.
Fundamentalnym wyzwaniem, szczególnie dla katolickich teologów, filozofów i publicystów, jest kwestia prawdy. Jan Paweł II określał Kościół jako „społeczny podmiot odpowiedzialności za prawdę Bożą”. W swojej pierwszej encyklice Ojciec Święty wzywał nas do umiłowania prawdy Bożej i do szukania jej zrozumienia, za wzorem Świętych Kościoła, którzy przybliżali się do prawdy „z czcią i miłością”[21]. Błądzenie jest rzeczą ludzką, ale obojętność wobec poważnych błędów w sprawach wiary jest postawą nieodpowiedzialną i szkodliwą. Uważam, że zdecydowana większość polskich teologów jest wierna nauce Kościoła. A jednak w ostatnich latach wydrukowano w różnych wydawnictwach katolickich w naszym kraju teksty podważające prymat papieża, nauczanie deklaracji Dominus Iesus i encykliki Humanae vitae oraz nieomylną naukę Kościoła o zastrzeżeniu święceń kapłańskich dla mężczyzn; opublikowano artykuły kwestionujące sens celibatu kapłańskiego oraz wyrażające lekceważący stosunek do życia konsekrowanego i sióstr zakonnych. Instrukcja Kongregacji Nauki Wiary Donum veritatis, zatwierdzona przez Jana Pawła II w 1990 roku, zachęca teologów, by zdobywając „w łączności z Magisterium Kościoła coraz głębsze zrozumienie Słowa Bożego”[22], przekazywali wiernym „nauczanie, które w żaden sposób nie narusza doktryny wiary”[23]. Wymaga to od teologów postawy szacunku dla Ludu Bożego, którego są członkami, i nieulegania mentalności współczesnego świata (Rz 12, 2)[24].
Rozważając nasz obowiązek szerzenia zbawczej prawdy, dochodzimy zatem do wniosku, że błędem jest np. publikowanie w piśmie katolickim artykułów byłych duchownych, głoszących poglądy antykościelne lub zapraszanie do katolickiego programu telewizyjnego osoby niewierzącej, która głosi swoją anty-katechezę. Podobnie błędem jest powierzanie wykładów na kursach i seminariach służących formacji katolickiej inteligencji takim ekspertom, którzy należą do Kościoła, ale w różnych kwestiach odrzucają jego nauczanie. Nie wolno oddawać katolickiej ambony medialnej tym, którzy sieją kąkol błędów i zamętu. Zapytajmy też: jaki sens ma wydawanie książki – pod redakcją katolickiego publicysty – w której jeden z rozdziałów powierza się dziennikarce zatrudnionej w ogólnopolskiej gazecie programowo zwalczającej Kościół? Czy tego rodzaju działania nie służą uwiarygodnianiu antykatolickich mediów w oczach opinii publicznej? Niedawno o. prof. Jacek Salij OP przestrzegał kapłanów i zakonników przed przyjmowaniem zaproszenia, aby uczynić coś dobrego dla Kościoła, pochodzącego od stacji i gazet, które już wyrządziły Kościołowi wiele krzywd[25].
Czymś zupełnie innym jest prowadzenie dialogu w prawdzie i miłości z ludźmi dobrej woli, do czego wezwał nas Sobór Watykański II. Do takiego dialogu jesteśmy zawsze zobowiązani. Dialog ze światem wymaga jednak dużej roztropności. Należy odróżnić miłość do wszystkich ludzi – także do wrogów Kościoła – od nieprzemyślanej otwartości i zwykłej naiwności, które prowadzą niektórych katolickich intelektualistów do bycia tzw. „pożytecznymi idiotami”, służącymi faktycznie celom owych wrogów. Pamiętajmy o sławach Pana Jezusa: „Oto Ja was posyłam jak owce między wilki. Bądźcie więc roztropni jak węże, a nieskazitelni jak gołębie!” (Mt 10, 16).
Wierność prawdzie Ewangelii oznacza też odważne głoszenie, że „życie ludzkie, jako cenny dar Boży, jest święte i nienaruszalne”[26]. Katoliccy myśliciele, dziennikarze i politycy powinni angażować się na rzecz uznania w prawie cywilnym „obiektywnego prawa moralnego, które jako «prawo naturalne»” jest zapisane w sercu każdego człowieka[27]. Konieczny jest stanowczy i publiczny sprzeciw katolików wobec aborcji, eutanazji, zapłodnienia in vitro oraz innych zamachów na życie ludzkie. Konieczne jest również nasze wspólne działanie w obronie godności małżeństwa i rodziny, które w Polsce i w świecie są atakowane przez potężne ośrodki, w tym także przez lobby homoseksualne.
W adhortacji Ecclesia in Europa Papież wzywał do budowania „kultury chrześcijańskiej, zdolnej ewangelizować najszerzej pojętą kulturę, w której żyjemy”. Ewangelizacja kultury wymaga wiary dojrzałej, wiary, która potrafi oceniać krytycznie propozycje świata i odrzucać jego pokusy oraz wpływać skutecznie na różne dziedziny życia[28]. Polskich twórców kultury Ojciec Święty zachęcał, aby miłowali swój naród[29], leczyli jego rany i tworzyli piękno, które „kształtem jest miłości”[30]. Także dziś duszpasterstwo ludzi kultury – na poziomie lokalnym i ogólnopolskim – powinno służyć temu, co papież w 1987 roku nazwał ich „przymierzem z Kościołem”[31]. Potrzebny jest dialog pasterzy z twórcami kultury i naukowcami, także żyjącymi daleko od wspólnoty Kościoła. Konieczna jest systematyczna refleksja w duchu katolickim nad różnymi formami kultury polskiej i zagranicznej, które wpływają na sposób myślenia i odczuwania naszych rodaków. Bardzo wartościową inicjatywą są tygodnie kultury chrześcijańskiej, pod warunkiem, że w podczas nich przedstawiana jest rzeczywiście kultura chrześcijańska (a nie np. świeckie dzieła muzyki klasycznej), a w szczególności nasza kultura narodowa.
Wreszcie, wyzwaniem nowej ewangelizacji w Polsce jest kształtowanie cnoty chrześcijańskiego patriotyzmu, która wynika z czwartego przykazania Bożego[32]. Jan Paweł prosił nas, abyśmy przyjęli z wiarą, nadzieją i miłością „całe to dziedzictwo, któremu na imię «Polska»”[33]; wzywał nas czerpania z moralnego orędzia „Solidarności”, do mądrego korzystania „z daru odzyskanej wolności” i do współpracy dla wspólnego dobra[34]. Papież podkreślał bogactwo „«jagiellońskiego» wymiaru polskości”[35]; uczył, że patriotyzm, który „przyznaje wszystkim innym narodom takie samo prawo jak własnemu, jest drogą do uporządkowanej miłości społecznej”[36]. Ostatnie słowo Jana Pawła II do Polaków, jakby jego duchowy testament, stanowi List z okazji 350. rocznicy cudownej obrony Klasztoru Jasnogórskiego (1 kwietnia 2005), podpisany przez Ojca Świętego własnoręcznie w przeddzień jego śmierci. W tym niezwykłym dokumencie przypomniał on, że w historii naszej Ojczyzny Bóg za wstawiennictwem Maryi Dziewicy wiele razy „okazywał nam swoje nieskończone miłosierdzie”. Papież wskazał też na wielką wartość wolności i tożsamości narodowej oraz suwerenności państwa. Apelował, by wydarzenie cudownej obrony Jasnej Góry przywoływało „do strzeżenia skarbca ponadczasowych wartości, aby korzystanie z wolności było ku zbudowaniu, a nie ku upadkowi”[37]. Te słowa są zachętą, ale są również proroczą przestrogą. Weźmy je sobie do serca, nie ulegając medialnej propagandzie, tak byśmy trzeźwo oceniali sytuację Polski, z jej poważnymi zagrożeniami wewnętrznymi i zewnętrznymi, i podjęli wspólnie zadania, które wskazuje nam Duch Święty.
Jest ogromnie ważne, by w sprawach społecznych katoliccy myśliciele i publicyści wystrzegali się ideologizacji wiary i partyjnej stronniczości. Tym bardziej unikanie takiej ideologizacji jest konieczne podczas świętej liturgii celebrowanej w kościołach. Mamy zawsze głosić Chrystusa ukrzyżowanego i zmartwychwstałego i służyć Kościołowi, który jest ponad wszelkimi politycznymi podziałami. Z drugiej strony, nie możemy poprzestawać na ogólnikowych stwierdzeniach-wytrychach w rodzaju: „trwa woja polsko-polska”, „politycy się kłócą”, „politycy instrumentalnie traktują wiarę”. Nie jest słuszne twierdzenie, że wszyscy polscy politycy nie są szczerymi katolikami i że wszyscy w tym samym stopniu są winni dotykającemu nas złu, podobnie jak niezgodna z prawdą i sprawiedliwością była opinia, ze wszyscy Polacy byli uwikłani w komunizm i dlatego nie można rozliczyć komunistycznych przywódców. Potrzebny jest pogłębiony i obiektywny opis rzeczywistości społecznej naszej Ojczyzny i Europy, inspirowany nauką społeczną Kościoła. Podam przykład szkodliwego braku takiego opisu z niedawnej przeszłości: gdy wielokrotnie był publicznie znieważany Prezydent Lech Kaczyński – a w jego sobie znieważane było państwo polskie i miliony Polaków – bardzo wielu przedstawicieli elit katolickich milczało. Zasługi i potrzebę uszanowania osoby Prezydenta Rzeczpospolitej uznali głośno dopiero po jego tragicznej śmierci. Od Jana Pawła II uczmy się mądrego i spokojnego spojrzenia na rzeczywistość Polski, Europy i świata, spojrzenia pełnego chrześcijańskiej wiary, realizmu i umiłowania Ojczyzny. Od Ojca Świętego uczmy się mówienia publicznie prawdy i nazywania rzeczy po imieniu. Tych cnót szczególnie potrzebują katoliccy intelektualiści po katastrofie smoleńskiej, która przyniosła śmierć wielu przedstawicieli naszych elit. Po 10 kwietnia 2010 roku Polska została poważnie zraniona i osłabiona.
Nowe inicjatywy, które warto podjąć
W Kościele polskim dzieje się bardzo dużo dobra – w dziedzinie głoszenia słowa Bożego, w sferze liturgii i modlitwy, w posłudze charytatywnej. Jest wielu gorliwych kapłanów, osób konsekrowanych i świeckich. Działają takie instytucje, jak: szkoły i uczelnie katolickie, Caritas, Fundacja „Dzieło Nowego Tysiąclecia”, Pomoc Kościołowi w Potrzebie, ruchy obrony życia, media i wydawnictwa katolickie. Trudno jednak zaprzeczyć, że warto i należy podjąć wiele nowych inicjatyw służących misji Kościoła. Spróbuję wymienić niektóre z nich:
Na pierwszym miejscu wymienię Naukowy Instytut Katolicki. Instytucję o takiej nazwie powołał w 1924 roku w Krakowie bp Adam Stefan Sapieha z inicjatywy profesora Uniwersytetu Jagiellońskiego, ks. Konstantego Michalskiego, a zamknęły ją w 1940 roku niemieckie władze okupacyjne. W Polsce potrzebny jest silny ośrodek badawczy, pod patronatem Konferencji Episkopatu Polski, służący formacji inteligencji katolickiej, który wspierałby współpracę katolickich naukowców i twórców kultury, organizował spotkania, debaty, wykłady i sympozja naukowe, publikował studia teologiczne i filozoficzne oraz prowadził dialog ze światem nauki i kultury. Naukowy Instytut Katolicki, pełniący rolę uzupełniającą wobec kościelnych uczelni i instytutów wyspecjalizowanych, niezdominowany przez jedno środowisko katolickie, mógłby stać się miejscem prawdziwego dialogu wewnątrzkościelnego i służyć integracji różnych nurtów polskiego katolicyzmu. Takie centrum powinno również prowadzić duże projekty badawcze – wymagające pracy zespołowej – w dziedzinie polskiej teologii, filozofii i kultury oraz historii Kościoła w naszej Ojczyźnie.
Potrzebne są serie wydawnicze poświęcone polskiej myśli katolickiej oraz nauczaniu Magisterium Kościoła, pozwalające publikować na wysokim poziomie zarówno źródła, jak i opracowania. Ukazało się niedawno monumentalne wydanie Dzieł zebranych Jana Pawła II. Niedokończona pozostaje bardzo cenna pallotyńska seria Nauczanie papieskie, obejmująca dzieła wszystkie papieża, na wzór włoskiego zbioru Insegnamenti di Giovanni Paolo II. Odczuwa się też brak wydania dokumentów pontyfikatów papieży Piusa XII, bł. Jana XXIII i Pawła VI, solidnych komentarzy do wielu orzeczeń Magisterium oraz takich podstawowych dla teologii zbiorów dokumentów Kościoła, jak: Enchiridion symbolorum, definitionum et declarationum de rebus fidei et morum (Denzinger-Hünermann, wydanie dwujęzyczne) czy enchiridion encyklik papieży od Benedykta XIV (1740).
W Polsce jest wydawany tylko jeden dziennik katolicki – „Nasz Dziennik”. Potrzebny jest drugi dziennik katolicki, który trafiłby do nieco innego kręgu odbiorców. Wzorem może być świetnie redagowany włoski dziennik „L’Avvenire”. W naszym kraju nie ma natomiast żadnego katolickiego tygodnika informacyjnego o profilu preewangelizacyjnym, społeczno-politycznym. Takie pismo uzupełniałoby kościelne tygodniki, jak „Niedziela” czy „Gość Niedzielny”. Myślę, że potrzebny jest również miesięcznik poświecony polskiej kulturze chrześcijańskiej i narodowej.
Wydaje się, że działalność Kościoła w Polsce jest w wielu dziedzinach nastawiona bardziej na utrzymanie praktykujących katolików niż na zdobywanie nowych uczniów dla Chrystusa. Zauważmy jednak, że np. katecheza szkolna, wizyta duszpasterska w domach i posługa charytatywna mają czasami charakter bardziej ewangelizacyjny niż duszpasterski. Benedykt XVI uczy, że „w żadnym wypadku Kościół nie może się ograniczyć do duszpasterstwa «zachowawczego», przeznaczonego dla tych, którzy już znają Ewangelię Chrystusa”[38]. Należy podjąć w Polsce wiele nowych inicjatyw ewangelizacyjnych. Można tu wymienić: tygodniowe misje miejskie, stałą ewangelizację uliczną, kampanie ewangelizacyjne poprzez media i billboardy, kampanie tematyczne wspierające takie postawy, jak czystość, godność kobiety, wierność w małżeństwie i otwartość rodziców na życie.
Jan Paweł II i Benedykt XVI wielokrotnie zachęcali do przekazywania Ewangelii za pośrednictwem nowych mediów. Temu dziełu powinny służyć: katolicki portal informacyjny o nastawieniu społeczno-politycznym, ogólnopolskie katolickie radio internetowe, katolicka telewizja internetowa oraz duży portal internetowy poświęcony polskiej myśli i kulturze katolickiej, dający dostęp do głównych źródeł i najlepszych opracowań.
W głoszeniu orędzia Chrystusa „Kościół potrzebuje sztuki”, aby rzeczywistość duchowa stawała się widzialna[39]. Konieczna jest współpraca ludzi Kościoła z artystami oraz mądry mecenat kościelny inspirujący powstanie nowych dzieł pociągających przez swe piękno do szukania i umiłowania Boga. Wśród dzieł, które mogłyby służyć sprawie ewangelizacji, można wymienić filmy fabularne o polskich świętych i innych wybitnych ludziach Kościoła – do czego zachęca niedawny sukces filmu „Popiełuszko”. Wymagające znacznie mniejszych środków filmy dokumentalne pozwoliłyby ukazać masowej widowni postacie współczesne: Prymasa Stefana Wyszyńskiego, św. Urszulę Ledóchowską, Matkę Różę Czacką czy Jerzego Ciesielskiego. Kościelny mecenat kultury powinien też obejmować w większym zakresie malarstwo, rzeźbę, muzykę, teatr i architekturę. Ta ostatnia dziedzina szczególnie wyraźnie pokazuje, jak ważne jest w sztuce chrześcijańskiej połączenie umiłowania tradycji z tworzeniem nowego piękna: należy dbać o fachową konserwację starych kościołów, a umieszczane w nich nowe elementy powinny harmonizować z całością świątyni budowanej i przyozdabianej przez kolejne pokolenia. Z kolei, w budowie nowych miejsc kultu potrzebna jest troska nie tylko o funkcjonalność, ale przede wszystkim o charakter sakralny budynków, o piękno, które zachwyca i pociąga do modlitwy i do uwielbienia Stwórcy. Zauważmy, że owocność mecenatu kościelnego nie zależy przede wszystkim od wielkości środków materialnych, ale od mądrości w planowaniu prac i konsekwencji w ich wykonywaniu.
Stojące przed nami wyzwania i zadania zdecydowanie przerastają nasze siły naturalne. Może nas nieraz niepokoić wielki zakres oddziaływania środowisk i instytucji antychrześcijańskich. W dziele ewangelizacji nie polegamy jednak na ludzkich siłach i ludzkich pomysłach. Polegamy na „nieograniczonej mocy Duch Świętego działającego w Kościele”[40], a zadania do spełnienia wskazuje nam Chrystus, który objawia i urzeczywistnia Boży plan zbawienia nadający sens życiu i dziejom ludzi. „Jedynie Syn Boży jest w stanie rozproszyć ciemności i wskazać drogę”[41]. Wszystkie nasze wysiłki w służbie słowu Bożemu powierzajmy wstawiennictwu Maryi, Królowej Polski, oraz modlitwom świętych i błogosławionych, do których grona wkrótce dołączy Jan Paweł II.
Tomasz Płonka OFMCap
Autor jest kapłanem Warszawskiej Prowincji Kapucynów, pracuje w Centrum Duchowości „Honoratianum” w Zakroczymiu.
[1] Por. Abp Józef Michalik, Czas odważnych chrześcijan, „Rzeczpospolita”, 22 grudnia 2010, s. 14
[2] Kodeks Prawa Kanonicznego, kan. 915.
[3] Sobór Watykański II, dekl. Dignitatis humanae, 11.
[4] Por. Jan Paweł II, Przemówienie do przedstawicieli świata kultury w Teatrze Narodowym, 8 czerwca 1991, 1.
[5] Św. Franciszek z Asyżu, Napomnienie 6, w: Święci Franciszek i Klara z Asyżu, Pisma, tł. K. Ambrożkiewicz OFMCap, red. W. Michalczyk OFM, Kraków – Warszawa 2004, s. 121.
[6] Jan Paweł II, Przemówienie do kapłanów w Częstochowie, 6 czerwca 1979, 4.
[7] Por. Kodeks Prawa Kanonicznego, kan. 914.
[8] Por. tamże, kan. 536.
[9] Por. tamże, kan. 284, 669.
[10] Paweł Milcarek, Kościół, o jakim marzę, w: Kościół w Polsce. Raport, „Rzeczpospolita”, 9 grudnia 2011, s. 6.
[11] Kwestie te normuje szczegółowo instrukcja Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów Redemptionis Sacramentum z 2004 r., n. 154-160.
[12] Paweł VI, enc. Ecclesiam suam, 113.
[13] Por. Katechizm Kościoła Katolickiego, 823-827.
[14] Św. Franciszek z Asyżu, Pozdrowienie Błogosławionej Maryi Dziewicy, 1.
[15] Jan Paweł II, Przemówienie w Port-au-Prince, (Haiti), 9 marca 1983, 3.
[16] Benedykt XVI, adh. Sacramentum caritatis, 46.
[17] Por. Benedykt XVI, adh. Verbum Domini, 23.
[18] Jan Paweł II, adh. Familiaris consortio, 51.
[19] Jan Paweł II, Przekroczyć próg nadziei, Lublin 1994, s. 102.
[20] Jan Paweł II, adh. Christifideles laici, 42.
[21] Jan Paweł II, enc. Redemptor hominis, 19.
[22] Kongregacja Nauki Wiary, instr. Donum veritatis, 6.
[23] Tamże, 11.
[24] Por. tamże, 32.
[25] Krytykowanie to inteligencki zabobon, „Nasz Dziennik”, 3 lutego 2011, s. 13.
[26] Jan Paweł II, enc. Evangelium vitae, 81.
[27]Tamże, 70.
[28] Jan Paweł II, adh. Ecclesia in Europa, 50.
[29] Por. Jan Paweł II, Przemówienie do przedstawicieli świata kultury w Teatrze Narodowym, 8 czerwca 1991, 5.
[30] Jan Paweł II, Przemówienie do przedstawicieli świata kultury w kościele Świętego Krzyża, 13 czerwca 1987, 3. 6.
[31] Jan Paweł II, Przemówienie do przedstawicieli świata kultury w kościele Świętego Krzyża, 8.
[32] Por. Katechizm Kościoła Katolickiego, 2239.
[33] Jan Paweł II, Homilia w czasie Mszy Świętej na Błoniach, 10 czerwca 1979, 5.
[34] Jan Paweł II, Przemówienie wygłoszone w Parlamencie, 11 czerwca 1999, 3.
[35] Jan Paweł II, Pamięć i tożsamość, Kraków 2005, s. 92.
[36] Tamże, s. 73.
[37] Jan Paweł II, List z okazji 350. rocznicy cudownej obrony Klasztoru Jasnogórskieg, 1 kwietnia 2005, www.opoka.org.pl/biblioteka/W/WP/jan_pawel_ii/listy/jasnagora_01042005.html, 23. 02. 2011.
[38] Benedykt XVI, adh. Verbum Domini, 95.
[39] Jan Paweł II, List do artystów, 12.
[40] Sobór Watykański, II, konst. Lumen gentium, 44.
[41] Jan Paweł II, adh. Ecclesia in Europa, 44.
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

