Biskup nie pozostawia wątpliwości, że gender jest ideologią. I to ideologią „szkodliwą społeczeństwa i instytucji małżeństwa i rodziny”. - Gender ma powiązania z programem narzucanym przez ONZ i Unię Europejską dotyczącym zagadnienia zdrowia seksualnego i reprodukcyjnego – dodaje biskup.

- Gender wchodzi bardzo głęboko w naturę człowieka. Powszechny dostęp do środków antykoncepcyjnych, również wczesnoporonnych, dla kobiet i dziewcząt nawet bez informacji i zgody rodziców – tego Kościół nie może przyjąć. Nie może się też zgodzić na zatarcie pojęcia kobiecości i męskości. Na akceptację aborcji. Gender chce określać człowieka przez jego świadomą seksualności od dziecka. Przecież z woli rządzących gender wchodzi do polskich przedszkoli i szkół – podkreśla bp Pieronek.

Gender, co nie ulega dla biskupa wątpliwości jest też w istocie ateistyczny. - Gedner wychodzi z niewłaściwego pojmowania wolności. W radykalnej wersji nie uznaje Boga, jego przykazań, prawa natury, sprzeciwia się wszelkim trwałym związkom międzyludzkim. Dla genderystów absurdem jest chrześcijańska nierozerwalność małżeństwa. Wszystko jest ukierunkowane na to, żeby robić, co się chce. To, co w tej ideologii jest pożyteczne, ginie w mroku otoczek, które sprowadzają się do zmiany świata i postawienia go na głowie. Gender chce dokonać rewolucji obyczajowej. Ale to się mu nie uda. Jak każda mroczna ideologia, gender nie ma przyszłości – dodaje biskup. I podkreśla, że „dziecko genderowców nie rodzi się, ale jest przedmiotem produkcji”.

TPT/Rp.pl