W rozmowie z dziennikiem „Polska. The Times” bp Tadeusz Pieronek powiedział, że odebrał treść listu o. Wiśniewskiego z satysfakcją. Zaznaczył, że „trzeba o pewnych rzeczach mówić jasno”.

- Jeżeli chodzi o podział Episkopatu, to - moim zdaniem - tego podziału w sprawach zasadniczych nie ma. Natomiast jeżeli chodzi o sprawy polityczne, o media, no, to z całą pewnością podział jest, i to głęboki. Dlatego każdy taki głos warto przedyskutować. List został napisany w dobrej intencji i nikogo specjalnie nie atakuje – powiedział.

Na pytanie, czy niektórzy zbyt mocno wchodzą w politykę, hierarcha powiedział, że „w dużej mierze ta diagnoza jest słuszna, ale nie należy stawiać jej en bloc, w stosunku do wszystkich. Zresztą w liście jest powiedziane, że dotyczy to niektórych. Nie tragizuję, bo to są ludzkie słabości, to jest normalne, porównuję to do społeczeństwa, które również takie właśnie jest. List nie jest jakąś totalną krytyką Kościoła, to są pewne uwagi do przemyślenia, myślę, że nie tylko przez biskupów, ale także przez społeczeństwo.”

Odnosząc się do Radia Maryja, które zdaniem o. Wiśniewskiego „uczy fanatyzmu i nienawiści”, bp Pieronek stwierdził z kolei, że „od początku tak było, choć nie wszyscy się z tym zgadzają, uważają, że tak właśnie powinno być. To kwestia głęboko sporna nie tylko dlatego, że Radio Maryja atakuje ludzi. Atak jest cechą religijnego fundamentalizmu, a w tym przypadku nie jest to ewangeliczne postępowanie, bo czym innym jest atakowanie zła, a czym innym - ludzi, więc nie można przyjąć tego jako wzorca postępowania.”

Na pytanie, czy Episkopat rzeczywiście nie umie sobie poradzić z Radiem Maryja biskup odpowiedział: - Nie umiał i nie umie. A może nawet i nie chce.

Odnosząc się do kolejnego z zarzutów dominikanina, że Kościół nie nadąża za zmieniającym się światem, hierarcha stwierdził, iż Kościół „nigdy nie nadążał”. - Zawsze najpierw obserwował, przyglądał się, szukał metod i robił swoje. Kościół nie wyprzedza, ale towarzyszy światu. Nie prowadzi go za rączkę, zostawia mu swobodę działania, ale patrzy krytycznie i w pewnym momencie, kiedy dojrzewa jego osąd, wypowiada się i podejmuje działania. To nie jest zarzut, który uważałbym za wielki. To jest pewna obserwacja - tak zawsze było i tak zawsze będzie - skonstatował.

Mówiąc o znaczeniu listu dominikanina dla polskiego Kościoła biskup zanaczył: - Słyszę: przełom, rewolucja! Nic z tych rzeczy. Będzie głosem w dyskusji i bardzo dobrze, że tak będzie.

- Warto iść do kościoła i zobaczyć: ludzie się modlą, spowiadają, rodziny żyją po chrześcijańsku. Pewnie nie wszystkie, bo nigdy tak nie było, żeby wszyscy byli na poziomie. Ale jest dużo dobra i byłoby wskazane, żeby pokazać to dobro, które nie krzyczy, nie jest atrakcyjne. Tego się pokazywać nie chce, bo jest to nieopłacalne. Nie załamujmy jednak rąk, a jeśli już, to nad sobą – podkreślił na zakończenie rozmowy bp Pieronek wskazując, co dla przeciwwagi zauważa dobrego w Kościele.

roja/PolskaTheTimes

 

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »