Marta Brzezińska: Zbliża się wizyta patriarchy Cyryla w Polsce, podczas której dojdzie do podpisania wspólnego przesłania Cerkwi i Kościoła do wiernych. Wydarzenie jednak nabrało charakteru politycznego.
Bp Tadeusz Pieronek: Ta wizyta jest aktem typowo religijnym! Dotyczy przede wszystkim Kościoła prawosławnego, z Kościołem katolickim nastąpi podpisanie wezwania do wejścia na drogę pojednania. I to są rzeczy, które nie mają nic wspólnego z polityką, chociaż one w konsekwencji mogą mieć pewne reperkusje polityczne, ale raczej pozytywne.
Niektóre środowiska polityczne, przypominając o źle prowadzonym przez Rosjan śledztwie w sprawie katastrofy smoleńskiej, krytykują inicjatywę pojednania. Mieszanie tych dwóch spraw jest w porządku?
Na szczęście, inicjatywa spotkania z patriarchą Cyrylem nie wyszła od PiS, tylko od Kościoła. Gdyby to robiło Prawo i Sprawiedliwość, to pewnie zrobiłoby to inaczej. Byłaby to jego sprawa, jego pomysły. A jak chce krytykować, to niech krytykuje. Do tego ma prawo.
Ta wizyta, wyciągnięcie ręki do Cerkwi – można już teraz mówić o historycznym, przełomowym spotkaniu?
Zobaczymy. Jeśli zestawimy ją z brakiem jakichkolwiek oficjalnych kontaktów pomiędzy Kościołami, to można nazwać ją przełomem. Co do da w przyszłości? Zobaczymy. Poczekamy. Może się nie doczekamy, może zobaczą to dopiero przyszłe pokolenia, ale każdy gest przyjazny jest rzeczą dobrą.
Pojawiają się jednak argumenty, że trudno tu o dobre relacje, między innymi ze względu na osobę samego patriarchy Cyryla I. Anna Fotyga wskazywała na doniesienia o jego współpracy z KGB, czy jawne popieranie Putina.
Do takich spraw nie będę się odnosił, ponieważ one zawierają tezę o złej woli. Niech autorzy takich sformułowań zostawią je dla siebie.
Rozmawiała Marta Brzezińska

