Biskup Dydycz w liście podkreśla, że w oskarżeniach „niekiedy przesadzamy”. Nie pisze się, jego zdaniem, o trzech tysiącach polskich kapłanów, zakonników i zakonnic oraz świeckich, którzy pracują na całym świecie na misjach i niekiedy tracą tam życie. - A tymczasem już kilkanaście dni oskarża się jednego z misjonarzy o rzekomą pedofilię. Nie ma jeszcze wyroku, a już media tak naświetlają sprawę, że trudno sobie wyobrazić, jak ten człowiek będzie mógł poruszać się wśród ludzi w przyszłości - dodaje.

Biskup ubolewa też, że „atakuje się Kościół i za to, że jego przedstawiciele nie są donosicielami i nie przekazują informacji na temat pedofilii do odpowiednich instancji”. Jego zdaniem, jest to sprawa wyjątkowo delikatna, a dla Kościoła szczególnie ważna. - W tym momencie bowiem wypada przypomnieć sakrament spowiedzi, który jest obwarowany tajemnicą - napisał biskup. - Każdy duchowny jest potencjalnym z tego tytułu powiernikiem wielu spraw, łącznie z tymi najstraszniejszymi, jak choćby morderstwa. Kościół wielki nacisk kładzie na tajemnicę spowiedzi. I trzeba przyznać, że rzadko, bardzo rzadko zdarza się, aby jakiś spowiednik zapomniał o niej. Natomiast wielu wierność tajemnicy przypłaciło życiem. Na prawie pół miliona kapłanów, spowiadających na kuli ziemskiej, nie słyszałem mimo siedemdziesięciu pięć lat mojego życia, aby gdzieś miała miejsce zdrada tajemnicy spowiedzi. Jest to wielka łaska Boża”.

Biskup przypomina, że „w odniesieniu natomiast do wykroczeń kapłanów Prawo Kanoniczne przewiduje wystarczająco wiele sankcji. Wystarczy do nich sięgać, nimi się posługiwać. Pozwólmy z nich korzystać. Natomiast władze świeckie niech stoją na straży bezpieczeństwa ludzi, zgodnie z prawem cywilnym”.

- Na każde zło patrzymy jakby z trzech punktów: pierwszy aspekt - to rzeczywistość grzechu, drugi - to ktoś kto został pokrzywdzony, a trzeci - to sprawca – napisał biskup. - Staramy się zawsze jak najsumienniej ocenić fakt zła. Zabiegamy o pomoc ofierze, co w wypadku pedofilii jest wyjątkowo ważne. Ale też nie pozostawiamy bez nadziei grzesznika. On bowiem dzięki ofierze Chrystusa może się nawrócić. Może stać się nawet świętym. Może przynieść wiele dobrego. Przy tej okazji kolejny raz widać, że tylko Kościół zabiega o każdego człowieka, o jego życie, wychowanie i nawrócenie, jeśli byłaby potrzeba – uzupełnił.

- Kościół spotykając się złem zawsze ratuje człowieka. I dlatego szuka źródeł zła, aby na przyszłość postawić tamę grzechowi. Z takiego to myślenia, ale i z miłości płynęły słowa Przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski o potrzebie usuwania przyczyn, także w odniesieniu do pedofilii - napisał bp Dydycz. - Samo ukaranie pedofila nawet najsurowsze, to tylko jeden wypadek. Usuwanie przyczyn natomiast, to ratunek dla tysięcy. Oczyszczanie z pornografii współczesnej kultury, ukazywanie znaczenia zdrowej moralności, umacniania ludzkiej woli w dążeniu do dobra oraz wiele innych działań ze zwyczajną modlitwą w tle, pomoże oczyścić naszą epokę od wszelkiego rodzaju oparów unoszących się nad moralnym zepsuciem – dodał.

TPT/Gosc.pl