Tomasz z Celano tak pisał o św. Franciszku z Asyżu i jego nabożeństwie do Eucharystii: „Jego gorące nabożeństwo do sakramentu Ciała Pańskiego odznaczało się niezwykłą głębią… poczytywał za dowód lekceważenia tego sakramentu, nie wysłuchanie każdego dnia Mszy św. bez usprawiedliwiającej przyczyny”. To niezwykła głębia. Dostrzeganie w Eucharystii obecności Boga samego. Biedaczyna z Asyżu sam odniósł się do Eucharystii w Regule tymi słowami: „Na tym świecie nie widzę niczego wzrokiem z Najwyższego Syna Bożego jak tylko Najświętsze Ciało i Najświętszą Krew i niech będzie natchnieniem i drogowskazem w życiu eucharystycznym” /Rg.5/

Kiedy coś wspominamy odnosimy się do historii. Tego co było. Celebrując zaś uczestniczymy w teraźniejszości. Celebracja Uroczystości Bożego Ciała ukazuje nam przede wszystkim żywą obecność Boga pośród nas. To nie symbol. To nie znak. To Ciało i Krew Naszego Pana Jezusa Chrystusa. Św. Franciszek z Asyżu, człowiek prosty bez szczególnego teologicznego wykształcenia dostrzegła obecność Boga w Eucharystii. Doświadczył swoją osobą tej obecności. Dlatego też napominał: „Całując wam stopy, błagam was wszystkich, bracia, z taką miłością na jaką mnie stać, abyście tak jak tylko możecie, okazywali wszelkie uszanowanie i wszelką cześć Najświętszemu Ciału i Krwi Pana naszego Jezusa Chrystusa, w którym to, co jest w niebie i to, co jest na ziemi, zostało obdarzone pokojem i pojednane z Wszechmogącym Bogiem. I pragnę, aby te najświętsze tajemnice były ponad wszystko czczone, uwielbiane i umieszczane w godnych miejscach. I jeszcze, że powinniśmy także nawiedzać często kościoły”.

Uroczystość Bożego Ciała to także święto wolności człowieka. Całej ludzkości. Dramat zbawienia rozpoczął się już za czasów Adama i Ewy. Skuszeni przez szatana iluzją wolności wybrali życie bez Boga. Bóg ich wcale nie wygnał z raju. Odejście z raju było konsekwencją ich wyboru. Zaraz przecież bo grzechu pierworodnym jeszcze zanim opuścili raj Bóg przechadzając się po ogrodzie wołał: „Adamie, gdzie jesteś?” To tu już rozpoczyna się historia zbawienia. Bóg nieustannie pyta nas: „Człowieku, gdzie jesteś? Gdzie ukrywasz się w swoim życiu? Nie lękaj się! Wyjdź z krzaków swojego lęku!”  Cała historia zbawienia w Biblii prowadzi do jednego ogromnego aktu. Aktu wyzwolenia człowieka z niewoli grzechu. Wcielenia. Bóg posyła na świat Syna swego aby ten odzyskał w nas to co zatraciliśmy przez grzech. Dla tego potrzebne było wcielenie. Potrzebna była realna obecność Boga w ciele i krwi.

Celebracja Uroczystości Bożego Ciała ukazuje tez w sposób niezwykły wieczność. Zbawienie Chrystusa sięga historii, teraźniejszości i przyszłości. Jego obecność pośród nas w Ciele i Krwi jest tego realnym dowodem. Jak powiedział Jan Duns Szkot: „On dlatego to uczynił, by nas pozyskać dla swej miłości, i żeby człowiek czuł się bardziej obowiązany wobec Boga”.Kiedy czytamy historię apostołów widzimy wyraźnie, że w krzyż wzbudził w nich lęk. Uciekli. Rozproszyli się prawie wszyscy. Bali się śmierci. Co takiego musiało się późnieć wydarzyć w życiu apostołów, że czytając o nich w Dziejach Apostolskich jesteśmy świadkami odważnych wyznań wiary bez lęku przed śmiercią? Jedyną odpowiedzią jest zmartwychwstanie. Oni musieli doświadczyć i spotkać Chrystusa Zmartwychwstałego. Ten konkret pozwolił im  umierać wiedząc, że śmierć nie wyrządzi im krzywdy. Krzyż stał się znakiem nadziei. Znakiem życia. Znak nadziei dla kryminalistów, złoczyńców, grzeszników.

Procesja Bożego Ciała pięknie ukazuje misterium wyzwolenia. Na początku procesji idzie krzyż. Znak, który przypomina nam o cierpieniu, którego każdy z nas na różny sposób doświadcza. Krzyż nie jest pusty. Okryty niejako ciałem Jezusa. Nie jesteśmy sami. W naszym cierpieniu jest z nami Bóg. Następnie dzieci rzucające kwiaty. Duża ilość kwiatów symbolizuje wierną miłość. Dzieci natomiast ukazują symbolicznie niewinność i prawdę. Dziecko nie umie kłamać. Jest uczciwe. Szczere. Bóg nie okłamał nas. Nie obiecał nam życia bez cierpienia, krzyża. Obiecał nam jednak życie wieczne pomimo cierpienia. Swoją męką i śmiercią na krzyżu pokazał drogę. Jest wierny w miłości. Bo oto w procesji niesiony jest sam Bóg żywy. Jezus Chrystus. Bo przecież powiedział nam: „Oto Ja jestem z wami aż do skończenia świata”.Bóg idzie ulicami miast i wiosek. Nie chce być tylko dla wybranych, nielicznych. Chce być dla wszystkich. Dla tych, którzy idą z Nim. Dla tych, co jadą tramwajem. Dla tych, co wyglądają przez okna. Wreszcie dla tych co Mu z drogi schodzą, bo mają swoje własne ścieżki życia. A może właśnie najbardziej dla nich?  Uroczystość Bożego Ciała ukazuje nam, że Bóg nieustannie przechadza się po swoim ogrodzie jakim jest świat i woła: „Adamie, gdzie jesteś?”

Marcin Radomski OFMCap

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »