Podjąłeś protest głodowy w Warszawie. Po was pałeczkę przejęli działacze „Solidarności” z Siedlec. Byłeś u nich. Jakie są twoje wrażenia?
- Wiesz, niesamowite jest to, że obok tych głodujących działaczy z lat 80. jest duża grupa młodych ludzi. Oni w ciągu dwóch dni zebrali pod listem do pani minister edukacji narodowej dwa tysiące podpisów. To jest niesłychana sprawa, bo kto kiedykolwiek zbierał podpisy ten wie, jak to ciężko idzie. To pokazuje ich skuteczność i zaangażowanie.
Akcja z podpisami ruszy w Polskę?
- Zaczniemy je zbierać w całym już od poniedziałku. Uważamy, że ta reforma jest szkodliwa. Ci młodzi też swoją postawą do tego zachęcili. Obok podpisów, będzie trwała główka, bo po Siedlcach podejmie ją Tarnobrzeg.
Czy uważasz, że do tej pory głodówka okazała się skuteczna?
- U pana prezydenta będzie w poniedziałek debata z panią minister Szumilas na temat historii w podstawach programowych. Wezmą w niej udział tacy profesorowie jak Jan Żaryn, Andrzej Nowak i ci, którzy wspierali głodujących z Krakowa. To dobry znak, bo coś się ruszyło. Jakie będzie to miało przełożenie na reformę edukacji, historię i inne przedmioty, które zostały bardzo źle potraktowane? Zobaczymy.
Jakbyś podsumował ten czas walki o historię zapoczątkowany głodówką w Krakowie.
- Głodówka zaczęła organizować ludzi. Cieszę się, że jest i będzie kontyuowana w mniejszych miastach. Społeczność lokalna organizuje się wokół problemu o jaki się walczy. To jest takie społeczne zatroskanie. Wierzę w zwycięstwo, bo nauczanie jest ważniejsze nawet od ustawy emerytalnej, którą można zmienić jednym głosowaniem. Edukacja jest tu dla mnie ważniejsza, bo jak zostanie z błędami wdrożona to poczyni szkody długofalowe, pokoleniowe. Dlatego nie możemy odpuszczać mimo tego, że zaczynają się nawet rozmowy. W maju odbędzie się spotkanie Obywatelskiej Komisji Edukacji Narodowej w Krakowie. Ważne, aby ludzie zobaczyli, że to nie jest jakieś przedsięwzięcie partyjne, ale rzeczywista troska o przyszłość następnych pokoleń.
Rozmawiał Jarosław Wróblewski

