O talibów, w odróżnieniu od części polityków PiS, się nie obrażam. Jestem gotów przyjąć to określenie na klatę i zrobić z nim to, co zrobiliśmy już z wieloma obelgami, to znaczy przekształcić je w określenia pozytywne. Źródłosłów słowa talib jest zaś pozytywny. To uczeń szkoły koranicznej, ktoś, kto chce się uczyć i poznawać wolę Boga. Nie ukrywam, że to podobnie, jak ja, i zapewne wielu innych rozsądnych, choć nie zawsze obdarzonych łaską głębokiej wiary Polaków. A zatem niech będą talibowie. Jeśli bolszewikom z „Newsweeka” to odpowiada nie ma sprawy.
Ale nie może już być zgody na sugerowaną nienawiść do dzieci z próbówki. Nie może, bowiem to nie tylko zwyczajne kłamstwo, ale przede wszystkim próba budowania nieprawdziwej rzeczywistości. Jeśli bowiem ktoś nienawidzi lub ignoruje interesy dzieci z próbówki, to właśnie zwolennicy myślenia Lisa i jego bandy, zwolennicy zapłodnienia in vitro. To oni myślą wyłącznie o marzeniach rodziców, dla nich pragnienia (dobre) rodziców są usprawiedliwieniem dla śmierci dziesiątek dzieci. Warto przypomnieć: statystycznie, by mogło urodzić się jedno dziecko z próbówki trzeba poświęcić życie dwudziestu innych. To z miłości do tych dzieci, z miłości i szacunku dla ich życia sprzeciwiamy się zapłodnieniu in vitro. A zwolennicy tej metody ignorują ich prawa, lekceważą ich godność. Jeśli coś jest nienawiścią, to właśnie takie zachowanie, które podsumować można krótkim: „po trupach do celu”.
Trudno tez nie zadać bolszewikom z „Newsweeka” pytania, czy wiedzą, ile dzieci zamrożonych jest obecnie w ciekłym azocie? Ile z nich umrze w trakcie rozmrażania? Obecnie jest ich 60-70 tysięcy. W trakcie rozmrażania zginie 40 procent z nich, a na urodzenie ma szansę kilka procent z nich.Te dane szokują i pokazują, kto naprawdę jest wrogiem życia i wrogiem dzieci. I nie są to „talibowie”, którzy szanują życie i chcą o nie walczyć. Nie jesteśmy też wrogami dzieci z zapłodnienia pozaustrojowego, to kolejne ordynarne kłamstwo. Te dzieci nie ponoszą odpowiedzialności za metodę, którą zostały poczęte. Część z nich jest nawet ich ofiarą. Każde z nich jest tak samo pięknym i dobrym człowiekiem, jak inni. Zła jest jedynie metoda ich powstania, złe jest to, że dla ich istnienia poświęcono życie innych. I to metodzie, a nie dzieciom się sprzeciwiamy.

