Bogumił Łoziński, dziennikarz "Gościa Niedzielnego": - Nadzieje pokładane w kardynale Stanisławie Dziwiszu w chwili objęcia przez niego posługi metropolity krakowskiego były na wyrost. W Polsce wszyscy mieli nadzieje, że to będzie "drugi papież", że będzie on namiastką Jana Pawła II. Okazało się to jednak niemożliwe. Wydaje mi się, że oczekiwań Polaków nikt nie byłby w stanie spełnić. Kardynał Stanisław Dziwisz został ubrany w szaty, których nikt w polskim kościele, ani nawet na świecie nie jest w stanie nosić. W związku z tym, należy jasno powiedzieć, że kardynał Stanisław Dziwisz nie spełnił oczekiwań, ale oczekiwania były nierealne.
Pięć lat temu kardynał Dziwisz mógł być kandydatem na kierownika duchowego Polaków. W tej chwili daje on jasny sygnał, że nie aspiruje do takiej funkcji. Biskupi nie stają zresztą w kolejce, by być przywódcą duchowym Polaków. Żaden z nich nie aspiruje do takiej funkcji. Czasy, w których mógł przyjść jeden człowiek i wszystko zrobić, trochę jak Jan Paweł II, już minęły. Obecnie widoczna jest, również w Kościele, kolegialność. Władza w nim rozmyła się na wiele osób. Kto inny jest prymasem, kto inny przewodniczącym Episkopatu, kto inny jest metropolitą gnieźnieńskim, kto inny warszawskim. Jeszcze kilka lat temu te funkcje pełniła jedna osoba.
Problemem nie jest jednak to, że jedna osoba nie narzuciła swojej wizji Kościoła w Polsce. Problem tkwi w braku zdolności zjednoczenia się polskiego episkopatu. Ciężko mu funkcjonować w warunkach kolegialności czy demokracji. Biskupi są tak podzieleni, że nie są w stanie wypracować jednego, wspólnego stanowiska, jednej wizji. Nie są w stanie realizować obecności w życiu publicznym w ramach jednego wspólnego programu. Zamiast tego mamy kakofonię stanowisk, co odbija się na obrazie kościoła w życiu publicznym.
Widoczna jest również bardzo wyraźna tendencja wycofywania się Kościoła z życia publicznego. Wielu arcybiskupów jest skupionych na działaniach lokalnych. Już od lat 90. nie zajmują się aktywnie życiem publicznym w Polsce. To jest ogólna tendencja, w którą wpisuje się również kardynał Dziwisz. On jest skupiony na kultywowaniu pamięci o Janie Pawle II, na jego procesie beatyfikacyjnym, na budowaniu Centrum Miłosierdzia Bożego. To są jego priorytety.
Kardynał Dziwisz został również wpisany w podział polskiego Kościoła na łagiewnicki i toruński. Jednak sam to zaszeregowanie zburzył zapraszając Parę Prezydencką na Wawel, organizując jej pogrzeb w Krakowie. Poglądy arcybiskupa krakowskiego na temat aborcji, in vitro, katastrofy smoleńskiej wpisują go w środowisko obrońców życia i konserwatywnego nurtu w Kościele. Wydaję mi się, że wmawianie mu przywództwa nad "kościołem łagiewnickim" może być wynikiem raczej działalności otoczenia kardynała, niż jego samego.
not. żar
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

