Zastanawia, dlaczego główne chrześcijańskie agencje informacyjne ignorują sprawę uwięzienia w Ameryce Kathleen Folden, która zniszczyła wystawiane w galerii "dzieło" przedstawiające Jezusa Chrystusa w scenie seksu oralnego. Sprawę będącą arcyciekawym studium postaw prześledźmy zatem na materiale źródłowym, jakim w tym przypadku jest prasa lokalna Denver.

Spokojna miejscowość Loveland (stan Kolorado), w której - jak głoszą oficjalne statystyki - większość stanowią biali. 33 proc. ludności deklaruje się jako katolicy, jest też duża szkoła luterańska.

W miejscowości jest także małe muzeum finansowane z podatków, które pełni rolę ośrodka kultury. Zbiera ono ciekawostki o lokalnej historii, posiada też kolekcję dotyczącą obchodów walentynek. W tym właśnie miejscu urządzono prowokacyjną wystawę sztuki współczesnej. Cel był dość oczywisty: chodziło o zszokowanie społeczności o tradycyjnym sposobie myślenia i o sprowokowanie jej reakcji (w wielkim mieście nic już bowiem nikogo nie szokuje). Wystawa obejmowała twórczość 10 rysowników związanych z wydawnictwem „Shark's Ink”. Już w reklamach zapowiadano, że 82 druki ukazują kulturalne i religijne ikony zaprezentowane z humorem i kontrastem znaczeń, nieraz w kontrowersyjnych kontekstach. Wystawiono tam także pracę artysty pochodzenia meksykańskiego, osiadłego w Ameryce (ur.1953) Enrique Chagoya, który rysował m.in. dla wielkonakładowej prasy i prezentował swoje prace w kolekcji MOMA, kilku muzeach i bibliotekach narodowych USA. Był także profesorem na uniwersytecie Stanford na wydziale Sztuki i Historii Sztuki.

W swojej twórczości Chagoya nawiązuje do motywów Francesco Goyi, klasyka grafiki XIX wieku, znanego z cyku „okropności wojny”, mieszając ten styl z inspiracjami Daumiera, Posady czy motywami etnicznymi. Eksponowana praca z 2003 roku wystawiana w Loveland była jedną z limitowanej serii grafik przedstawiających w harmonijkowej kompozycji różne sceny z udziałem postaci uważanych za święte w różnych religiach. Najbardziej rażąca odbiorców była scena ukazująca Jezusa Chrystusa w wulgarnej scenie. Praca nosiła tytuł  „The Misadventures of the Romantic Cannibals” (Niepowodzenia Romantycznych Kanibali).

Gdy doszło do opisywanego przez nas wydarzenia, sprawa była już głośna, a oburzenie niszczycielki „dzieła” nie było jednostkowe. Wokół muzeum gromadziły się grupy oburzonych ludzi, trzymających napisy „Czy Loveland chroni nasze wartości religijne?”. Ta grupa spotykała się z drugą grupą, argumentującą „Na Boga, gmina Loveland nie chroni twoich «fucking» wartości religijnych”.

Sprawa omawiana była także na zabraniu rady miasta i jedna z radnych, Daryle Klassen, domagała się, aby zdjąć z wystawy to „świństwo” i „pornografię”. Odbyła się dyskusja i jej wniosek zaprotokołowano, ale nie nastąpiły żadne działania. Miejscowi chrześcijanie wysłali zatem listy protestacyjne. Ale bez rezultatu.

Kathleen Folden ma 56 lat i pracuje jako kierowca ciężarówki, mieszka w Kalispell w stanie Montana. Zeznała, że przejechała do Loveland specjalnie ponad tysiąc kilometrów, żeby zniszczyć grafikę. 6 października weszła do Muzeum z żelaznym łomem owiniętym w sweter i uderzyła nim kilka razy w gablotę z pleksiglasu, krzycząc (co usłyszał zwiedzający wystawę Mark Michaels) „Jak możecie obrażać mojego Pana”. Pracownicy Muzeum wezwali policję, która dokonała zatrzymania. Ok. 60 osób, które w tym czasie protestowało pod muzeum, rozeszło się do domów. Po incydencie „praca” po działaniach konserwatora wróciła na ekspozycję. I zaczęły się komentarze. Autor udaje, że to, co narysował, nie wskazuje wprost, że postać jest Jezusem. – To pozostaje w sferze sugestii – podkreśla i dodaje: - To nie Chrystus. To collage. W liście do chrześcijan Chagoya zaznaczył, że jego dzieło nie miało na celu obrażania Jezusa, ale Kościoła instytucjonalnego i że zobowiązuje się wykonać w geście przeprosin piękny wizerunek Jezusa do kościoła.

Fox News Chagoya powiedział zaś: - Czy my, jako artyści, logicznie myślący ludzie, musimy być poddawani strachowi i gwałtownym atakom, kiedy wyrażamy nasze szczere obawy? Zrobiłem kolaż z komiksów i ilustracji religijnych, aby pokazać, że widzę korupcję czegoś cennego i duchowego. Nie było nagości, lub narządów płciowych, lub też wyraźnego kontaktu seksualnego widocznego na obrazie. Jest ubrana kobieta, religijna głowa, człowiek pokazujący język i czaszka papieża w prawym górnym rogu kontrowersyjnej kompozycji. Nie robiłem obrazu Chrystusa. Użyłem symboli, jak można by użyć słów w krytycznym zdaniu o korupcji krytyki świętych instytucji religijnych - tłumaczył.  Komentatorzy zauważają też, że „fanatycy religijni zawsze wiodą wojnę ze sztuką”. Ale odpowiedzią chrześcijan są słowa kobiety, która zniszczyła bluźniercze dzieło. „Uważajcie, Bóg istnieje”. Te słowa oddają prawdę o tej sprawie. W sporze, w którym nie chodzi o to, czy czyjeś uczucia są obrażane, czy nie, ale o to, czy obrażany jest Bóg. Uczucia są lub ich nie ma, a Bóg jest na pewno!

Maria Patynowska

 

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »