Ksiądz przyznał, że Polacy dość szybko przyswajają wiedzę na ten temat, ale nie umieją uznać swojej odpowiedzialności i przyjąć jej elementu odkupienia. - To była zbrodnia na naszych sąsiadach. Z którymi przed wojną się bawiliśmy, kochaliśmy, piliśmy wódkę. I nagle, w obliczu strachu, który przyniosła ze sobą wojna, stało się coś strasznego. Liczby nie mają znaczenia, one służą samousprawiedliwieniu. A tu nie ma się co usprawiedliwiać, trzeba mówić prawdę - stwierdził ks. Luter.

 

Monika Olejnik zapytała również o scenę ukrzyżowania postaci granej przez Macieja Stuhra. - To jest po prostu film. Krzyż to jest symbol odkupienia, to jest symbol miłości. Czy ta ofiara teraz zmieni tych ludzi? Mam wątpliwości, bo chociaż zdejmują wszyscy czapki gdy patrzą na niego, przeżegnali się, to czy ta ofiara może być odkupieniem dla tych ludzi, którzy popełnili grzech zatajenia zbrodni? - pytał ks. Luter.

 

Dziennikarka poprosiła też o ocenę faktu, że politycy PiS ocenili film jako antypolski i rozciągający nieliczne przypadki zbrodni na Żydach na wszystkich Polaków.

 

- No tak, że to mikrozbrodnia - ironizował ks. Luter. - Za to już atakowano Grossa, że w książce podał zawyżone liczby tych ofiar żydowskich. A już arcybiskup Życiński po książce Grossa pisał, że taka zbrodnia na niewinnych ludziach jest zbrodnią ogromną, dla której nie ma dla niej żadnego usprawiedliwienia. Co tu zmienia liczba? Nic nie zmienia - mówił ksiądz.

 

- Grzechem naszej polityki jest to poczucie absurdu, które ja mam przez cały rok, że rozmawiamy o rzeczach, o których nie mogę słuchać. O wrakach, o zamachach, o trotylu, o nitroglicerynie. Natomiast nie rozmawiamy o tym czy Unia Europejska się utrzyma, jakie będzie w niej miejsce Polski - powiedział duchowny.

 

Ks. Luter stwierdził, że w efekcie rozmów "o prowincjonalnych, polskich sprawach patriotyzm staje się taki funeralno-cierpiętniczy". Monika Olejnik zapytała, dlaczego część biskupów angażuje się w działania na rzecz takiego patriotyzmu. - Niewątpliwie istnieje to upolitycznienie, to coś, co kiedyś biskup Pieronek nazwał zaczadzeniem PiS. To jest fatalne dla Kościoła, dlatego że nie można angażować się politycznie w taki partyjny sposób. Jeżeli mówimy partyjnie, dzielimy ludzi. To jest antyewangeliczne. Nie możemy ładować kościoła w partyjność. To nam się odbije czkawką za parę lat - przypomniał kapłan.

 

Rozmówca Moniki Olejnik zastrzegł jednak, że Kościół ma prawo wypowiadać się na tematy polityczne. - Zgadzam się z kardynałem Kazimierzem Nyczem, który mówił wczoraj, że Kościół nie może być wykluczony z polityki. Problemem nie jest to, czy mówimy o polityce i angażujemy się w politykę, tylko to upolitycznienie - stwierdził duchowny.

 

Niektóre stwierdzenia ks. Andrzeja Lutra warto pominąć milczeniem. Należy jednak pomodlić się za tego kapłana, zwłaszcza w okresie świąt Bożego Narodzenia.

 

AM/Interia.pl/Radio ZET