Najmocniej (co już jest zresztą standardem) zareagował „Wprost”. Tu znajdziemy dwa wielkie teksty, z których dowiedzieć się można, jak okrutny jest Kościół. W „Napiętnowanych” opowiadana jest wzruszająca historia Magdaleny i Krzysztofa Maciejewskich, którzy wszystko mieli zaplanowane, nawet w którym momencie zajdą w ciążę (miało być rok po ślubie, więc pół roku wcześniej odstawili antykoncepcję), ale nagle okazało się, że życie jest bardziej skomplikowane niż plany. I przez pięć lat nie mogli mieć dzieci.
Nie drwię z nich, bo na pierwsze moje dziecko też czekałem pięć lat. Ale nigdy nie przyszło mi do głowy, że mogę zdecydować się na dziecko kosztem życia innych moich dzieci. Znosiłem docinki, nieustające pytania, ból mężczyzny, który nie może być ojcem. Też liczyliśmy z żoną dni, i zmuszaliśmy się do seksu wtedy, kiedy możliwe było poczęcie. I nic. Ale powtórzę jeszcze raz: życie małych ludzi, które trzeba by było poświęcić dla spełnienia naszych marzeń, było ważniejsze. Nigdy też nie przyszło nam do głowy, że – by zacytować bohatera – „Bóg patrzy pobłażliwie na tych, którzy używają wszystkich możliwych narzędzi, jakie są dostępne, aby mieć dzieci”. Nie przyszło, bo pamiętamy, że z Biblii wynika, że Bóg jest obrońcą najsłabszych. A najsłabszymi w czasie tej procedury są ludzie na zarodkowym etapie rozwoju, których się selekcjonuje, zamraża, a ich życie nie ma najmniejszego znaczenia.
Ale na tym się nie skończyło. Emocje nie wystarczą, trzeba jeszcze pośmiać się z Kościoła. I to ważne zadanie powierzono Aleksandrze Pawlickiej, która postanowiła obsmarować arcybiskupa Henryka Hosera. Powodem jest to, że jest on zwyczajnie wierny nauczaniu Kościoła. Odrzuca sztuczne metody antykoncepcji i propaguje (a także propagował w Afryce) metodę Billingsów. Pawlicka atakuje też arcybiskupa za to, że nie podoba mu się zapłodnienie in vitro. Ale najzabawniejsze zdanie pada na końcu. „Hasło biskupiej posługi Henryka Hosera brzmi «Bóg jest większy». Większy – jak tłumaczy – od obaw, małego serca, wyrzutów sumienia. Ale czy także większy od pragnień tysięcy ludzi, których jedyną szansą na upragnione dziecko jest metoda in vitro?” – dramatycznie pyta autorka.
I aż się nie chce odpowiadać na tak idiotycznie postawione pytanie. Ale zrobię to. Tak, pani Aleksandro. Większy. Bóg jest większy od wszystkich ludzi. Jest Absolutem, a to oznacza, że nic i nikt nie może się z nim równać. Marzenia, nadzieje, pragnienia także. Ale to hasło oznacza także, że Bóg jest większy od grzechu. Także od grzechu tych, którzy dokonali in vitro. On może go odpuścić. Potrzebna jest tylko skrucha i pokuta. Nic więcej. Problem w tym, że takie teksty, jak Pani, nie służą nawróceniu…
A właśnie a propos nawrócenia. Problemami wiecznymi zajął się „Newsweek”. A konkretniej Tomasz Stawiszyński, który rozpoczyna swój felieton od stwierdzenia: „słyszymy ekskomunika myślimy średniowiecze”. Niestety, nie sprecyzował, o jakie to „my” tu chodzi. Bo my we Frondzie wcale tak nie myślimy. Myślę, że znalazłoby się też wiele więcej ludzi, którym takie myślenie jest obce. Ot, choćby uwielbiany przez dziennikarzy Jan Paweł II, który wprowadził ekskomunikę za aborcję do Kodeksu Prawa Kanonicznego. A dalej jest również zabawnie. Przypomnienie, że piekło istnieje i że można do niego trafić Stawiszyński uznaje za „zarządzanie lękiem”. A później przeciwstawia je racjonalnym argumentom. Problem polega na tym, że owe racjonalne argumenty Kościół także przedstawił, ale dziennikarze są na nie głusi. A słyszą tylko równie racjonalne ostrzeżenie przed piekłem. Racjonalne, bo dla katolika jest jasne, że wieczne potępienie jest możliwością, z którą każdy musi się zmierzyć. A rolą Kościoła jest przed tym przestrzegać. Nie ma to nic wspólnego z „zarządzaniem lękiem”, a jest wyłącznie zadaniem, jakie postawił przed Kościołem Jezus Chrystus.
I szczerze mówiąc cieszę się, że wciąż jeszcze większość polskich duchownych wybiera wierność Chrystusowi, a nie Tomaszowi Stawiszyńskiemu czy świeckim mediom. Poważnie się z tego cieszę, choć może to oznaczać, że jestem ze średniowiecza!
Tomasz P. Terlikowski
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

