- Marzyliśmy od dawna aby zrobić film o Panu Jezusie. Pokazać, że nie jest On, odległy nieobecny, ukryty przed światem czy schowany przed człowiekiem. Postanowiliśmy pojeździć za Nim trochę po świecie. Byliśmy na Wielkanoc w Jerozolimie, w Rwandzie na święto Bożego Miłosierdzia, gdzie po strasznej rzezi w 1994, gdzie zginęło dwa miliony ludzi ten kraj się podnosi, jest przebaczanie właśnie dzięki Bożemu Miłosierdziu, poprzez Eucharystię i nawrócenie.
Byliśmy w Boliwii u mistyczki Cataliny Rivas, uznanej przez Kościół, prowadzonej przez biskupa. Jej codziennie ukazuje się Pan Jezus i mówi do niej przekazując przesłania dla świata. Jedno z nich dotyczy Mszy świętej gdzie Jezus pokazuje jak wtedy odsłania się Niebo. To jest wstrząsające, bo nie zdajemy sobie z tego sprawy.
Byliśmy też na Manhattanie w Boże Ciało, szliśmy wśród wieżowców za Nim, takim trochę samotnym I zagubionym gdy przedzierał się przez tłumy ludzi. Byliśmy również w Sokółce, gdzie część hostii zamieniła się w ciało. Tam z Leszkiem Dokowiczem przeżyliśmy wstrząs duchowy bo dane nam było przed tym cudem być sam na sam przez godzinę. Poczuliśmy tam wielką miłość Jezusa do świata, spłakaliśmy się. Wiemy, że On jest, żyje.
Nasze odczucie osobiste i podstawowe po nakręceniu tego filmu jest takie, że Jezus Chrystus jest panem świata. Bez względu na to co czytamy w gazetach, na portalach czy oglądamy telewizji. On kieruje naszymi losami, i jeśli tylko zapragniemy to da nam prawdziwe szczęście, a Msza święta ma naprawdę wielkie znaczenie.
Film zostanie wydany 27 maja i dołączony do „Gościa Niedzielnego”. Chcemy też aby miał dystrybucję międzynarodową. Będzie w angielskim i hiszpańskim tłumaczeniu. Mamy nadzieję, że wyemituje go TVP. Redakcja programów katolickich jest nim zainteresowana – dodaje Bodasiński.
Zapraszamy dziś o godz. 19.00 do Auli Jana Pawła II w gmachu Uniwersytetu Stefana Kardynała Wyszyńskiego przy ul. Dewajtis 5 w Warszawie, na przedpremierowy pokaz fimu Macieja Bodasińskiego i Lecha Dokowicza, pt. "Ja Jestem".
Not. Jarosław Wróblewski

