Dziś w południe w audycji „Sterniczki” w Polskim Radiu dyskusja o Euro2012. Panie z każdej strony sceny politycznej - od Kazimiery Szczuki po prof. Krystynę Pawłowicz, i dwie inne panie, których nazwisk nie zapamiętałam, jedna z feministycznego kręgu Szczuki. Tym razem prowadzący zrezygnował z pouczania niegrzecznie prof. Pawłowicz, co robił w jednej z poprzednich audycji.


Najzabawniejsze było najpierw, kiedy wszystkie panie równo krytykowały piłkę i mistrzostwa Euro, tylko każda z innych pozycji. Jedne za to, że korzystają ze specjalnych ustaw, inne za to, że będzie hałas, demolka przystanków, inne za to, że interesuje to tylko mężczyzn itp.


Osobiście nie jestem w stanie zrozumieć piłki nożnej i jej kultu, usypiałam zawsze, gdy mąż zapraszał kolegów (pozdrowienia dla Jaśka z Kanady, Kazika ze Stanów itd.) na mecze w telewizji, ale rozumiem, że niektórzy tak mają i już. Bardzo mnie co prawda denerwuje podporządkowanie wszystkiego tym mistrzostwom, nawet chyba nie najważniejszym, bo w tym roku mamy Olimpiadę, to jest coś! I wydawane bez opamiętania pieniędzy na bezużyteczne na dłuższa metę stadiony.


Ale potem przestało być zabawnie. Szczuka najwyraźniej nie znosi mężczyzn jako takich, śmierdzą jej, brudzą, są agresywni, szkodzą i psują. Identyfikowała się i nawoływała obecne panie do solidarności z minionymi pokoleniami kobiet, które cierpiały przez mężczyzn itd.


Prof. Pawłowicz zwróciła jej uwagę na to, ze prezentuje w dyskusji ewidentną nienawiść do mężczyzn. To prawda, mężczyźni nie są ideałami, choć teraz są częściej pogubieni niż agresywni. Kobiety – jak się patrzyło na Szczukę podczas wyczynów Kolorowej  Niepodległej, której przewodzi – też bywają różne. A w życiu, jak wiemy, najmilej jest, gdy są dwie bramki.


Ale nienawiść do mężczyzn jako do rodzaju człowieka - to było widoczne. Dla feministek, dla Szczuki mężczyźni to najwyraźniej nie są ludzie.


A to już brzmi niepokojąco.

 

eMBe/Wpolityce.pl