W 2004 roku Władimir Putin postanowił zlikwidować święto kojarzone z okresem ZSRR, czyli dzień Wielkiej Rewolucji Październikowej, obchodzony 7 listopada. Kremlowscy eksperci poszukiwali wydarzenia, które miałoby wymiar ogólnonarodowy i funkcjonowało w kalendarzu możliwie blisko wymazywanego święta komunistycznego.
Uznano, że doskonale nadaje się do tego powstanie, które w XVII wieku wybuchło przeciwko Polakom, i które było początkiem okresu bezkrólewia, chaosu i rozbicia państwowości. I choć potocznie nowe święto określane jest jako „dzień wygnania Polaków z Kremla”, to raczej nikt w Rosji nie odnosi się do zachodnich sąsiadów źle dlatego, że kiedyś zajęli kolebkę carów. Nawet rosyjscy nacjonaliści widzą w Polakach „braci Słowian”.
Z okazji przypadającego dziś Dnia Jedności Narodowej w Moskwie odbędą się marsze „jedności”, organizowane przez największe ugrupowania polityczne, a także liczne koncerty i happeningi.
A oto jak wyglądała okupacja Moskwy przez Polaków:
[jeden punkt widzenia:]
Gdy w 1610 roku polskie wojska ruszyły na Smoleńsk – w momencie, gdy Szwedzi byli już w Nowogrodzie – nie otrzymały rozkazu, żeby iść dalej. Ale – jak to ich dowódca wyjaśniał później rozgniewanemu sejmowi – pomimo otrzymanych instrukcji Polacy parli naprzód. Armia rosyjska została pokonana w bitwie pod Kłuszynem, droga do Moskwy stanęła otworem i Polacy bez żadnego oporu zajęli Kreml. Ich garnizon utrzymywał się tam przez rok, zanim został zmuszony do kapitulacji. Żołnierze podpalili Moskwę, po czym zostali wymordowani przez pospolite ruszenie patriotycznej ludności miasta, skupionej wokół kupca Kuźmy Minina, księcia Dymitra Pożarskiego oraz Michała Romanowa, który został nowym carem. (Davies, s. 600 )
[drugi punkt widzenia:]
Umowę ze Szwecją, w myśl której Szujski dostał do dyspozycji 15 tysięcy żołnierzy szwedzkich […] prowadzący wojnę ze Szwecją król Zygmunt III uznał za akt prowokacyjny wobec Polski. […] Pojawiły się również i dalej idące żądania; wychodząc z założenia, że zarówno Wasyl Szujski, jak i obozujący w Tuszynie jego przeciwnik sprawują władzę nielegalnie, król polski występował sam z pretensjami do korony carskiej. Opierano je na bardzo wątłej argumentacji. Zygmunt III pochodził po matce od Jagiellonów, a w żyłach ich też płynęła krew Rurykowiczów, bo zarówno Olgierd, jak i Jagiełło żenili się z księżniczkami ruskimi.
Na skutek tego dojść musiało do oficjalnej wojny polsko-rosyjskiej (lata 1609—1618). Wojska polskie przekroczyły granicę i obległy Smoleńsk. […] podejmowane ataki [na doskonale ufortyfikowaną twierdzę] były zupełnie bezskuteczne. Wysłannicy Zygmunta III pojechali do Tuszyna z żądaniem, ażeby znajdujące się tam oddziały polskie i kozackie połączyły się z wojskami królewskimi […] niektórzy podporządkowali się apelowi […]
Niektórzy z jego [Samozwańca] dotychczasowych rosyjskich zwolenników przeszli na stronę Szujskiego, niektórzy zaś – był wśród nich i Filaret – wdali się w rokowania z Zygmuntem III, proponując mu osadzenie królewicza Władysława na tronie moskiewskim. Propozycja została przyjęta i w lutym 1610 roku podpisano pod Smoleńskiem układ, przewidujący m.in. wspólne rządy przyszłego cara i Dumy Bojarskiej […]
Zaczęły się pertraktacje bojarów z Żółkiewskim, który stanął z wojskiem pod murami Moskwy. W sierpniu zawarto nowy układ. Żółkiewski zobowiązał się w imieniu Władysława, że gdy ten zostanie carem, będzie przestrzegał dotychczasowej supremacji prawosławia, nie zmieni istniejących praw i obyczajów […] Po podpisaniu układu Moskwa przysięgła wierność Władysławowi; to samo zrobiono w wielu innych miejscowościach. […]
Wydawać się mogło, że nadchodzi koniec smuty; m.in. położenie Samozwańca stawało się w nowej sytuacji beznadziejne i dlatego odszedł on znowu z nielicznym już orszakiem do Kaługi. 22 września (st. st.) [1610 roku] Polacy weszli do Moskwy.
Tymczasem jeden z najgorszych dla Rosji okresów dopiero się zaczynał. Podpisany w sierpniu układ zawierał jeszcze pewne niejasności – dotyczyły one przyjęcia prawosławia przez Władysława, oraz żądania bojarów, aby król zwinął oblężenie Smoleńska i wycofał się z wojskiem na Litwę. W związku z tymi sprawami znalazło się w obozie Zygmunta III pod Smoleńskiem poselstwo moskiewskie z Filaretem i księciem Wasylem Golicynem na czele. Ponieważ jednak Zygmunt myślał sam o przyjęciu korony, nie miał ochoty pozwolić synowi na przyjęcie prawosławia i – co więcej – żądał przyśpieszenia kapitulacji Smoleńska. Przeciągające się rozmowy nie dawały żadnego rezultatu.
Poselstwo Filareta i Golicyna ruszyło pod Smoleńsk bezpośrednio przed wkroczeniem Polaków do Moskwy. Żółkiewski bawił w niej niedługo i zostawiwszy na Kremlu załogę pod dowództwem Aleksandra Gosiewskiego, powrócił do króla. Tak więc w obozie pertraktowano, a Moskwa pozostawała bez władzy – sprawami bieżącymi zajmował się Gosiewski i dwaj bojarzy. Próbowano urabiać opinię na rzecz kandydatury samego króla, ale szło to z wielkim trudem i niewiele można było sobie po tej kampanii obiecywać. […]
[trzeci punkt widzenia:]
W nocy 21 września 1610 roku, w wyniku tajnego porozumienia z rządem bojarskim, Żółkiewski wkroczył do Moskwy, znowu zagrożonej przez samozwańczego Dymitra. Na mocy układu postanowiono, że tron rosyjski obejmie Zygmunt III Waza oraz oddano Smoleńsk Polsce. Część bojarów nadal urabiała opinię na rzecz kandydatury Władysława. W Soborze Uspienskim całowali oni krzyż na wierność polskiemu królewiczowi.
W Moskwie zaczęły się rządy Polaków pod dowództwem pułkownika Aleksandra Gosiewskiego. Na Kremlu rozłożono polski obóz wojskowy. Załoga była początkowo niewielka, ale przybywało coraz więcej żołnierzy, od dawna nieopłacanych przez skarb królewski. Zakładali nowe obozy, rozkradali skarby z pałaców i cerkwi. Zrabowano skarbiec kremlowski, dopuszczając się przy okazji aktów wandalizmu. […]
Odebrano ludności broń, przeprowadzono rewizje domów, karczm, wjeżdżających do miasta wozów. Dochodziło do bójek na ulicach i zbrojnych incydentów. Komendant Gosiewski starał się powstrzymać rozprzężenie w polskiej załodze. Żołnierzy surowo karał – według regulaminu hetmańskiego. Ci zaś trwożnie patrzyli w przyszłość, bojąc się wychodzić pojedynczo na ulice miasta. W stolicy rosło niezadowolenie z obcej okupacji, która w rosyjskiej historiografii została później określona jako polski Drang nach Osten [„marsz na wschód” Hitlera w 1939 roku].
[…] Wiadomość o śmierci „wora” [łotra] spowodowała, iż miasta, które dotąd uznawały jego władzę, zaczęły pośpiesznie składać przysięgę Władysławowi Zygmuntowiczowi, tytułowanemu „Wielkim Hospodarem i Wielkim Kniaziem Wsieja Rusi”. Oburzał się na ten stan rzeczy Hermogenes. […]
Metropolita Filaret Romanow i książę Golicyn nie chcieli złożyć przysięgi na wierność obcemu władcy, za co zesłano ich do Polski i osadzono w Malborku. Za namową Polaków bojarzy zamknęli w klasztorze Czudowskim patriarchę Hermogenesa, gdzie zmarł śmiercią głodową. […]
W miastach buntowano przeciwko Polakom. Drużyny pospolitego ruszenia dążyły ku Moskwie. W stolicy wybuchł bunt (19 marca 1611 roku). Komendant wydał rozkaz spalenia Moskwy. spłonęły dwie dzielnice. […] (Andrusiewicz, s. 105-109)
[czwarty punkt widzenia:]
Pierwsze pospolite ruszenie i walka z polskimi interwentami. Centrum zbierania sił dla odparcia polskich interwentów była Riazań [rodzaj żeński!]. Tu zaczęło się formowanie pierwszego pospolitego ruszenia pod dowództwem riazańskiego wojewody, dumnego szlachcica Prokopija Petrowicza Liapunowa. W skład pospolitego ruszenia weszła szlachta tulska, riazańska, kałużska, muromska, władimirska, jarosławska i suzdalska, ponadto strzelcy, Kozacy i inni. Pospolite ruszenie wsparły oddziały tuszyńskiego bojara – kniazia D.T. Trubeckiego i tarnopolskiego szlachcica Iwana Martynowicza Zaruckiego. Wiosną 1611 roku pospolite ruszenie skierowało się do Moskwy. W stolicy zaczęło się antypolskie powstanie, przygotowane i kierowane przez kniazia Dmitrija Michajłowicza Pożarskiego, ale powstanie upadło. Pierwsze pospolite ruszenie rozpadło się na skutek rozdźwięków w kierownictwie.
W okresie od kwietnia do lipca 1612 roku członkowie władz podjęli rozmowy o możności zaproszenia na ruski tron szwedzkiego księcia lub brata austriackiego imperatora.
Po upadku pierwszego pospolitego ruszenia centrum opozycji przeciw Polakom stał się Niżnij Nowgorod. Na wezwanie posadskiego starosty Kuźmy Minina rozpoczęto zbieranie środków dla utworzenia drugiego pospolitego ruszenia. Na czele pospolitego ruszenia stanął Dmitrij Michajłowicz Pożarskij. Do niżegorodskiego pospolitego ruszenia przyłączyła się smoleńska, dorogobużska i wiaziemska szlachta, a także mieszkańcy Kazania. Na początku marca pospolite ruszenie udało się do Jarosławla, gdzie utworzono tymczasowy rząd pod nazwą „Rada Całej Ziemi”; potem udali się w kierunku Moskwy. Od lipca 1612 roku do października 1613 roku pospolite ruszenie rozgromiło wojska hetmana Jana Karola Chodkiewicza pod murami Dońskiego Monastyru, zdobyło Kitaj-gorod i Kreml.
Po trzech miesiącach załoga polskiego garnizonu w Moskwie poddała się.(Ogonowskaja, s. 290)
Wasyla Szujskiego (panującego w latach 1606—1610), z kolei obalił kolejny uzurpator, Dymitr Samozwaniec II, zwany „łotrem z Tuszyna”, który jakimś sposobem zdołał przekonać Marynę, że jest zmartwychwstałym małżonkiem. Szujski zmarł w polskiej niewoli. Jego następcą został polski królewicz Władysław Waza, którego kandydaturę popierało kolejne stronnictwo bojarów.(Davies, S. 600)
mm/IAR/media/
