Do tej pory obiektem żartów i uszczypliwości z tytułu ćwierkania na jednym z popularnych portali społecznościowych zwykł padać szef MSZ Radosław Sikorski. Złośliwi zaczęli nawet nazywać go ministrem Twitterem. Jedni wypominali tweetowanie o książkach żony (co jeszcze było do usprawiedliwienia, jako że @sikorskiradek to prywatne konto), inni doliczyli się, że minister częściej informuje o czymś ważnym właśnie na Twitterze, zamiast organizowania tradycyjnych konferencji prasowych, jeszcze inni wyśledzili, że zamiast pojechać na pogrzeb prezydenta Kaczorowskiego Sikorski oddawał się... ćwierkaniu.
W peletonie tweetujących o byle czym platformersów Radka Sikorskiego niespodziewanie zaczął dościgać sam premier Tusk, który w środowy wieczór uczcił na Twitterze drugie urodziny blogaska swojej córki Kasi. „To najpiękniejszy prezent. Bardzo Cię kocham Kasiu i gratuluję” - napisał Donald Tusk. Nie omieszkał także dodać nazwy bloga, co by wszyscy wiedzieli, gdzie mają kliknąć, żeby premierównie podbić oglądalność.
No i posypała się krytyka. Jedni, jak Stanisław Janecki, poddawali w wątpliwość autentyczność wpisiku. „To jakiś fejk, czy Pan Premier naprawdę wymienia czułości z córką na Twitterze i reklamuje jej stronę”. Inni zamartwiali się o jakość relacji w rodzinie Tusków: „Panie Premierze, z całym szacunkiem, ale chyba niezbyt dobrze się dzieje jak najbliższa rodzina komunikuje się przez net:( PR?” - napisał Jacek Garbarek, na co Tusk szybko zresztą odpowiedział: „Jestem po prostu dumny z córki jak każdy ojciec. Jeśli kogoś uraziłem – przepraszam”.
Urażona się nie czuję, przeprosin nie oczekiwałam. Wolałabym raczej, by premier zajął się poważniejszymi sprawami, na przykład tym, jak rozsądnie wydać wyszarpnięte przez niego z wielką dumą pieniądze z unijnego budżetu. Bo to, że jego córka zajmuje się tak wzniosłymi kwestiami, jak modowe stylizacje... Cóż, skoro prezydentowa uczyła jak jeść bezę łyżeczką, to dlaczego premierówna miałaby czuć żenadę, pokazując jakie rajstopy zakładać... ;)
Marta Brzezińska

