Na przełomie lutego i marca do Ministerstwa Obrony Narodowej kierowanego przez Bogdana Klicha trafiło pismo od rosyjskiego attaché wojskowego w sprawie „wzmocnienia dwustronnej współpracy wojskowej”.

Rosyjski dyplomata proponował w nim współdziałanie marynarek wojennych obydwu krajów na Morzu Bałtyckim, nawiązanie wzajemnych kontaktów dowódców i jednostek przygranicznych, zgrupowań wojskowych oraz organizację nauczania polskich oficerów wysokiego szczebla w rosyjskich ośrodkach szkolenia.

Obydwie strony spotkały się w dniach 22-24 marca w Moskwie. Polskę reprezentowali przedstawiciele Sztabu Generalnego Wojska Polskiego.

Rzecznik MON, Janusz Sejmej stwierdził, że Polska nie planuje powrotu do szkolenia polskich oficerów w Rosji. Nie chciał ujawnić szczegółów dotyczących współpracy.

Według generała Gromosława Czempińskiego, byłego szefa Urzędu Ochrony Państwa, tego typu współpraca mogłaby być okazją do obserwowania z bliska rosyjskiej armii przez NATO. Z kolei generał Marek Dukaczewski, w latach 2001 – 2005 szef Wojskowych Służb Informacyjnych, zaznacza, że organizowane przez Rosjan kursy cieszą się dużym zainteresowaniem i często trzeba czekać w kolejce, żeby się na nie dostać.

„Rzeczpospolita” ustaliła, że pismo rosyjskiego dyplomaty do MON znajduje się w materiałach wojskowej prokuratury prowadzącej śledztwo w sprawie katastrofy prezydenckiego samolotu pod Smoleńskiem. Nie udało się uzyskać komentarza w tej sprawie od prokuratury.

ib

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »