Cristiadę ogląda coraz więcej Polaków, film podbija ich serca, a dodatkowo jest w kraju peregrynacja relikwii meksykańskiego chłopca, który zginął w czasie cristiady za wiarę. Skąd taki pomysł, aby przepleść te dwa wydarzenia?
Wpadł na to Pablo Barosso producent filmu, który odwiedził Polskę. Widząc polską pobożność, której się nie spodziewał uznał, że byłoby dobrze, aby trafiły do naszego kraju relikwie jednego z zamordowanych za wiarę - bł. Jose Luisa Sancheza del Rio, kilkunastoletniego meksykańskiego chłopca. Chcemy, aby nie był to tylko film pokazujący lata 20-te ubiegłego wieku, ale niósł coś więcej, umacniał w wierze w Boga. Stąd pomysł peregrynacji. Wczoraj relikwie odwiedziły trzy kościoły w Rzeszowie, później inne miejsca Polski. Będzie peregrynacja na Dolnym Śląsku w Świdnicy i Wałbrzychu, w Klukach koło Bełchatowa, gdzie przejdzie z nimi procesja po mieście. Ta inicjatywa się rozwija. Czekamy na zaproszenia z innych miast i parafii.
Ostatnio rozmawialiśmy gdy Cristiadę obejrzało 30 tys. widzów w Polsce. Ta liczba się powiększa?
Tak, już blisko 70 tys. widzów już obejrzało film. Jak taka frekwencja będzie się utrzymywać to będzie bardzo dobrze. W ubiegłym tygodniu zanotowaliśmy 28 procentowy wzrost oglądalności, gdy inne filmy miały spadek frekwencji. Jednak w tym momencie 31 kin wycofało się z dystrybucji filmu.
A gdzie możemy zobaczyć film?
Jest grany w 50 kinach w Polsce, a jeszcze ciągle zgłaszają się nowe.
W Warszawie?
W kinach: Wisła, Praha, Dobre Miejsce na Bielanach i Stacja Falenica.
Poprzez film wzrasta zainteresowanie relikwiami. Czy ich peregrynacja po Polsce kończy się w jakimś miesiącu i wracają do Meksyku?
Nie, one zostały przekazane Polsce. Są już nasze.
Fotoreportaż z preregrynacji relikwii z kościoła akademickiego w Rzeszowie: kosciol-akademicki.rzeszow.pl
Rozmawiał Jarosław Wróblewski
