Szef MSWiA w wywiadzie dla Radia Zet komentował sprawę wypadku premier Beaty Szydło, a także kwestię bezpieczeństwa podczas miesięcznic smoleńskich. 

Jak mówił Mariusz Błaszczak w rozmowie z Konradem Piaseckim w Radiu Zet:

"[W momencie wypadku premier] jechałem do katedry warszawskiej. Byłem w stałym kontakcie telefonicznym z Komendantem Głównym Policji, Komendantem Wojewódzkim, Komendantem Głównym Państwowej Straży Pożarnej i z szefem BOR. Nie uczestniczyłem we mszy".

Błaszczak mówił też o prędności samochodu w czasie wypadku premier Szydło:

"Proszę sobie wpisać w nawigację z jednej strony Balice, docelowo dworzec kolejowy w Oświęcimiu, bo to było w okolicach dworca. Okazuje się, że 56 km, 43 minuty zabiera przejazd. Dlatego, że przez większą odległość ta droga prowadzi przez autostradę. Dopuszczalna prędkość wynosi 140 km/h. Skoro nawigacja to przewiduje, to świadczy o tym, że to dopuszczalna prędkość przejazdu. Wszystko wskazuje to, że było to ok. 50 km/h"

Szef MSWiA wypowiedział się też na temat sytuacji związanej z bezpieczeństwem na Krakowskim Przedmieściu w czasie miesięcznic smoleńskich. Skrytykował postawę "Obywateli RP":

„Na Krakowskim Przedmieściu też było zagrożenie. Źródłem tego zagrożenia są państwo ze stowarzyszenie Obywatele RP (…) Ci ludzie nie walczą o to, by mieć prawo do tego, żeby manifestować. Oni mogą manifestować. Oni walczą o to, żeby odebrać prawo tym, którzy chcą uczcić ofiary katastrofy smoleńskiej” - stwierdził.

emde/300polityka.pl