Unijna Służba Działań Zewnętrznych zostanie zdominowana prawie w stu procentach przez kraje "starej Unii". Zaledwie dwóch ambasadorów będzie pochodziło z krajów przyjętych do Wspólnoty po 2000 roku – wynika z raportu Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych.

Większość stanowisk obsadzili Francuzi, Włosi, Belgowie i Niemcy. Na 115 szefów placówek dyplomatycznych dwie obsadzą Węgry i Litwa. Pozostali ambasadorowie będą pochodzili z krajów Europy Zachodniej. Szefowa dyplomacji UE zapowiada, że powołanie ambasadorów odbędzie się we wrześniu.

Szczególnie bolesny dla Polski jest brak naszych rodaków na placówkach dyplomatycznych UE na Wschodzie, w tym w krajach objętych programem Partnerstwa Wschodniego, którego współautorem jest Polska. Do Rosji na placówkę pojedzie Hiszpan, na Ukrainę – Portugalczyk, w Armenii interesy Unii będzie reprezentował Włoch, a w Azerbejdżanie – Belg.

- Przedstawiciele nowych krajów powinni mieć większą liczbę stanowisk – stwierdza polski minister Mikołaj Dowgielewicz. – Ale mówimy o delegacjach Komisji Europejskiej, które były obsadzane zgodnie z wcześniejszymi procedurami, niekorzystnymi dla Polaków – tłumaczy i dodaje, że Polska zabiega o stanowiska. - Intensywnie też pracujemy nad tym, by mieć odpowiednich kandydatów. Trzeba ich znaleźć i przygotować, by wygrywali konkursy – podkreśla minister.

Zdaniem Dowgielewicza, szefowa dyplomacji UE samodzielnie prowadzi rekrutację na stanowiska ambasadorów. – Pani Ashton sama dokonuje wyboru na podstawie oceny kompetencji oraz rozmowy z kandydatem – mówi minister.

żar/Rp.pl

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »