Ministerstwo edukacji narodowej chce od września zmienić sposób nauczania w szkołach średnich przy placówkach dyplomatycznych ze stacjonarnego na korespondencyjny. Nie podoba się to rodzicom. - Korespondencyjne konsultacje nie zastąpią kontaktu z polskim nauczycielem. Trudno będzie przekonać szesnastolatka, by sam przerabiał zadany materiał – twierdzi Magdalena Felchnerowska, sekretarz rady rodziców z Monachium.

Polscy rodzice z Aten grożą nawet okupacją budynku szkolnego, jeśli nie uzyskają gwarancji, że liceum przy tutejszej ambasadzie zostanie utrzymane. - Rano w szkole zebrało się ok. 150 osób. Zdecydowaliśmy o jej okupacji. Razem z dziećmi będziemy mieszkać w szkolnym budynku, póki MEN nie przywróci naboru do pierwszej klasy liceum i nie zapewni nas, że nie zlikwiduje szkoły – mówi jeden z rodziców.

Trudno jednak powiedzieć, czy placówki zostaną utrzymane. - W tegorocznym budżecie na prowadzenie placówek za granicą przeznaczono ponad 29 mln zł. Ze względu na wysoki kurs euro koszty utrzymania wzrosły o jedną trzecią – tłumaczy Krzysztof Stanowski, wiceminister edukacji.

Jednocześnie MEN na swojej stronie internetowej zachęca Polaków wyjeżdżających za granicę do zapisywania dzieci do szkół w nowym kraju zamieszkania. - Twoje dziecko do 18 roku życia podlega obowiązkowi szkolnemu i nauki. Pomyśl o zapewnieniu mu szkoły za granicą zanim wyjedziesz z Polski. Wskazane jest, aby już przed wyjazdem Twoje dziecko rozpoczęło naukę języka obcego – łatwiej mu będzie porozumieć się z nauczycielami i dziećmi w nowej szkole – piszą autorzy podstrony dotyczącej tego tematu.

 

sks/Rz/Men.gov.pl

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »