Hierarcha zauważył, że Irlandia ma jedną z najniższych na świecie stóp umieralności w trakcie ciąży. Podkreślił, że zarówno matka jak i jej nienarodzone dziecko mają na gruncie irlandzkiej konstytucji takie samo prawo do życia. Kościół katolicki nigdy nie sprzeciwiał się przeciw koniecznym operacjom w przypadku zagrożenia życia matki. Jedynie działania mające bezpośrednio na celu uśmiercenie dziecka pozostają moralnie nie do przyjęcia.

 

Podstawa prawna zakazu aborcji została uznana przez Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu za niejednoznaczną. W 1992 r. irlandzki Sąd Najwyższy w przypadku dziewczyny, która wskutek gwałtu zaszła w ciążę i zaczęła myśleć o samobójstwie, uznał groźbę popełnienia samobójstwa za jedyną przesłankę dopuszczającą dokonanie aborcji. Ten wyrok nie znalazł jednak nigdy odzwierciedlenia w ustawodawstwie.

 

W 2010 ETPC uznał, że prawna niejasność narusza prawa irlandzkich kobiet. Ostatnio rząd zapowiedział nowe uregulowanie kwestii aborcji.

 

Przed komisją zdrowia bp Jones podkreślił, że nie jest konieczna zmiana ustawy dla zadowolenia Strasburga. Stwierdził, że także proste wytyczne dla lekarzy albo referendum, które potrzymałoby obowiązywanie wykładni Sądu Najwyższego, mogą rozjaśnić obecny stan prawny.


W Irlandii aborcja jest całkowicie zabroniona. Od zmiany konstytucji w 1992 roku kobiety podróżują w celach aborcyjnych zagranicę. Państwo gwarantuje im za to poradnictwo w zakresie informacji na temat możliwości usunięcia ciąży poza Irlandią.

 

W tej chwili kluczowe pytanie brzmi, czy irlandzkiemu rządowi faktycznie zależy na rozjaśnieniu stanu prawnego, czy też chodzi mu o liberalizację prawa aborcyjnego , a wyrok ETPC jest tylko pretekstem. Niestety, dopóki lepiej słychać głos zwolenników aborcji, a w imieniu przeciwników na placu boju stają tylko biskupi, a nie irlandzkie dziewczęta, kobiety i matki – dopóty bardziej prawdopodobny wydaje się drugi scenariusz.

 

Jr3/kath