Biskup Tadeusz Pieronek szczególnie surowo ocenił wykorzystywanie tragedii do celów politycznych. - Co do tego jestem głęboko przekonany, to mnie martwi szczególnie, i to powoduje ten ból, o którym wspomniałem na początku. Do spraw z jednej strony wielkich, ale z drugiej bardzo ludzkich przyłożono miarę polityczną. Ta miara nie pasuje do kwestii ostatecznych. Ta tragedia jest spoza tego świata, tymczasem wykorzystuje się ją do bieżących sporów. To jest niepoważne – mówił biskup.

A dalej pytany o to, jak przywrócić dacie 10 kwietnia szczególne znaczenie, odpowiedział, że nie należy z nią przesadzać. - Owszem, 10 kwietnia zginęło prawie 100 osób, w dodatku poniosły one śmierć w jednym momencie. Nad tak wielkim wydarzeniem nie da się po prostu przejść do porządku dziennego. Ale też trzeba pamiętać, że to była katastrofa. Nie zamach, tylko katastrofa właśnie. A katastrofy przeżywa się zupełnie inaczej niż zamachy. Owszem, ofiarom takich tragedii też się stawia pomniki - choć później często się zdarza, że nie pamięta się, jakiego typu wydarzenie taki monument właściwie upamiętnia. Bo też nie można katastrofom przypisywać jakichś charyzmatycznych cech. Tymczasem w tym przypadku dramat osób, które były na pokładzie Tu-154M, został przechrzczony na działania czysto osobiste, partyjne. To może sprawić, że ta katastrofa nie pozostanie w pamięci Polaków i Polski – podkreślił bp Pieronek.

Biskup Pieronek wyraził również opinię, iż 10 kwietnia nie należy zestawiać z innymi ważnymi dla Polski datami. - Bo to nie było wydarzenie przełomowe. Taką przełomową datą był na przykład 30 sierpnia 1980 r., kiedy doszło do podpisania porozumień sierpniowych między rządzącą partią komunistyczną a Solidarnością. To był przełom na miarę nie tylko krajową, ale wręcz europejską, który w konsekwencji doprowadził do demontażu ustroju komunistycznego w Europie Środkowej. Dlatego to data ważna i będzie ona się pojawiać na kartach podręczników do historii. 10 kwietnia 2010 r. takim dniem nie był. Owszem, wtedy wydarzyła się tragedia, która dotknęła wiele osób, ale już nie państwo. Bo państwo dziś ma jeden układ sił politycznych, jutro będzie miało inny. Te układy się zmieniają, i to zmieniają dość szybko. A tymczasem 30 sierpnia rozpoczęła się właściwie nowa epoka – zaznaczył biskup Pieronek.

TPT/PolskaThe Times

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »