04.06.19, 08:36Zdj. screen TVN24

Birgfellnera przesłucha austriacka prokuratura

Austriacki biznesmen Gerald Birgfellner, który nagrał Jarosława Kaczyńskiego, zostanie przesłuchany przez prokuraturę w Austrii. Wyjechał z Polski i nie stawi się już na przesłuchanie w ramach postępowania sprawdzającego- poinformowała "Rzeczpospolita".

"Polscy śledczy wysłali do Austrii wniosek z serią pytań, bez których nie mogą zamknąć sprawy i wydać decyzji" – czytamy na łamach dziennika. W imieniu stołecznej prokuratury przesłuchanie biznesmena dokończy austriacka. Polscy śledczy, jak podaje "Rz", przesłali do Austrii tzw. Europejski Nakaz Dochodzeniowy. Birgfellner zostanie wezwany do prokuratury w Wiedniu, gdzie usłyszy pytania wskazane w polskim wniosku. 

Gerald Birgfellner zaczął nagrywać prezesa PiS, kiedy ten wstrzymał inwestycję wokół Srebrnej i odmówił biznesmenowi wypłaty pieniędzy za dotychczasowe prace ze względu na braki w dokumentacji. Ostatecznie Birgfellner złożył na byłego premiera doniesienie do prokuratury. Jak ustaliła "Rzeczpospolita", Austriak nie wskazał, ile wyniosło jego honorarium, a ile- zapłata dla film współpracujących. Co więcej, biznesmen miał nie dostarczyć wszystkich żądanych dokumentów oraz tłumaczeń na język polski, a powinien to zrobić- wskazuje "Rzeczpospolita".

yenn/Rp.pl, Fronda.pl

Komentarze

Maria Blaszczyk2019.06.4 13:06
To jest niesamowite. Wszyscy słyszeliśmy nagranie, na którym pan prezes Kaczyński odmawia spłaty zobowiązań, jednocześnie przyznając, ze pieniądze panu Birgfellnerowi sie należą. Do tego robi to zupełnie bezprawnie, wykorzystując biuro partii i jeszcze oskarżając o niemożność zapłaty pana Śpiewaka (to dopiero kuriozum). I ile już miesięcy trwa to postepowanie sprawdzające? Może jednak czas byłby wszcząć śledztwo i wysłuchać wyjaśnień pana Kaczyńskiego? Wydaje się to dużo prostsze i rozsądniejsze...
AN2019.06.6 11:25
Przyznaje p. Kaczyński, że pieniądze mogą się należeć, ale trzeba przedstawić dokumenty lub iść do sądu w tej sprawie, bo bez dokumentów nic wypłacić nie można. A pan B. nie ma żadnych dokumentów, z faktury pisanej na kolanie nie odprowadził żadnego vatu, więc sam powinien być ścigany. I chce od Kaczyńskiego pieniędzy "na gębe"; a w końcu uciekł z Polski, bo widzi, że nic tu nie uzyska, a mecenas koń go pogrążył. Tak trudno to zrozumieć? Pewnie trudno, gdy nienawiść zalała mózg i działać przestał.
Maria Blaszczyk2019.06.9 22:05
No więc nie. To tak nie działa. Nieodprowadzenie podatku przez pana Birgfellnera w żaden sposób nie zdejmuje odpowiedzialności z pana Kaczyńskiego. To są dwie niezleżne od siebie rzeczy. Trzeba mieć mózg zalany... no czym? Poza tym to niejedyna rzecz, która nie jest tu zgodna z prawem. Samo prowadzenie takich interesów w biurze utrzymywanym z subwencji dla partii, jest przestępstwem.
polak2019.06.4 13:04
jak tak ważnego "'świadka"można gnębić ---to wina PiS-u--gdzie rpo--szustów koń ryży czopek i inni zdrajcy --namawiać timermansa, by na czołgu wjechał do austrii i pokazał im kogo chcą przesłuchiwać
Szendzielarz2019.06.4 9:09
w Wiedniu znajduje się najmocniejsza w Europie placówka agentury KGB=FSB