Czesław Bielecki, architekt, urbanista: Twierdzenie władz Warszawy, że nie można budować pomnika ofiar katastrofy smoleńskiej koło zabytkowego pałacu jest bałamutne. W żadnej ustawie o ochronie zabytków nie jest powiedziane, że w otoczeniu zabytku lub w nim samym nie można dokonywać zmian. Przecież takich zmian w ostatnich latach dokonano wiele. Za mojego życia pomnik księcia Józefa Poniatowskiego stał w Łazienkach przed Pomarańczarnią. Obecnie stoi przed Pałacem Prezydenckim. Kościół świętego Aleksandra na placu Trzech Krzyży został odbudowany w innym stylu niż przedwojenna budowla. Katedra warszawska została zaprojektowana przy odbudowie Starego Miasta przez profesora Jana Zachwatowicza w stylu gotyku nadwiślańskiego. Ówczesny Generalny Konserwator uznał, że ten styl jest bardziej rodzimy niż neogotyk angielski przedwojennej katedry, wynik wcześniejszej przebudowy Idźkowskiego. Profesor Adolf Szyszko-Bohusz wprowadził do Zamku Królewskiego na Wawelu nowe posadzki i stolarkę w ramach rewaloryzacji po I wojnie światowej. Architekt Stanisław Żaryn odbudował pierzeję Rynku Staromiejskiego łącząc sąsiednie kamienice tak, aby pomieściły Muzeum Historyczne Warszawy. Nie może być tak, że raz można robić wszystko z zabytkami pod presją agresywnych deweloperów, a kiedy indziej w imię konserwatorskiej ortodoksji nie można zrobić niczego. Chodzi o to, by zmiany w samej materii zabytkowych budowli i w ich otoczeniu były przeprowadzane zgodnie z zasadą dobrej kontynuacji.

Pomnik upamiętniający katastrofę i dramat smoleński nie może na pewno stanąć na osi Pałacu. Byłoby to bez sensu w sytuacji, gdy na osi stoi już pomnik księcia Józefa Poniatowskiego, a naprzeciwko niego znajduje się kordegarda pałacu mieszczącego Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Nie znaczy to jednak, że nie można znaleźć dla niego innego miejsca w otoczeniu Pałacu. Sam wskazałem takie na granicy dziedzińca pałacowego i placu przed Kościołem Karmelitów, dziś Wniebowzięcia NMP. Żałobna retoryka tego pomnika nie powinna razić dosłownością. Ale musi wyrażać powagę i dramatyzm chwil, które w tym miejscu wspólnie przeżywaliśmy, odsłonić głębokie pęknięcie, którego jesteśmy świadkami i które musimy przezwyciężyć.

Pewnych elementów do zabytków nie można dodawać. Ale zabytki i środowisko zabytkowe, żeby trwało, musi się przekształcać. Przecież podczas powojennej odbudowy kamienica Johna przy Placu Zamkowym została w sposób niezauważalny poszerzona o około półtora metra, by zmieściły się w środku ruchome schody. Plac Zamkowy został podniesiony, by poniżej zmieścił się tunel trasy W-Z. Przemiany następują. Chodzi tylko o to, by przebudowa wzbogacała i uzupełniała spuściznę historyczną, a nie ją okaleczała lub tworzyła przykry dysonans skali lub użytych materiałów. Sprzeciwiam się twardo temu, by traktować miasto jak obiekt, który się wyłącznie odkurza lub pokrywa bezbarwnym sprayem. To jest głęboko niesłuszne.

not. żar

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »