- Na pewno nie przegrał tu niczego pan premier. Przegrała demokracja i wolność, tolerancja i społeczeństwo obywatelskie - powiedział z kolei poseł PO Adam Szejnfeld, komentując piątkowe głosowania w Sejmie ws. związków partnerskich. Według Szejnfelda "życie uczy nas, że wolność wygrywa". - Ja jestem całkowicie przekonany, że prawa obywatelskie wszystkich obywateli wygrają. To jest tylko kwestia czasu. To jest tylko przegrana bitwa - tłumaczył Szejnfeld.

 

Zdaniem posła PSL Eugeniusza Kłopotka, sejmowe głosowania "to była bolesna lekcja dla premiera". - Ale z tej lekcji powinni wyciągnąć wnioski także ci wodzowie partyjni, którym się wydaje, że mogą łamać kręgosłupy moralne członków swojej partii - powiedział Kłopotek. I dodał: - Wygrała demokracja i wolność, bo przynajmniej część parlamentarzystów również w PO pokazała, że ma kręgosłup i nie będzie ulegać dyktatowi wodzów - ocenił poseł.

 

Natomiast Ryszard Kalisz z SLD podkreślił, że choć "premier był wściekły, to nie może wiele zrobić". - Pozbawiłby się większości, a zarówno SLD jak i Ruch Palikota nie zamierzają już wchodzić do koalicji. Rok 2013 to syndrom połowy kadencji i każda mniejsza partia, która weszłaby do koalicji, żyrowałaby problemy PO. Gowin jest silny będąc w PO - stwierdził Kalisz.

 

Z kolei Zbigniew Girzyński z Prawa i Sprawiedliwości powiedział, że aktualnie "nie ma warunków do dymisji Gowina". - Gdyby nawet wyrzucić Gowina, to w to miejsce trzeba by przy tak niewielkiej większości koalicyjnej szukać innego koalicjanta i zawiązać współpracę z SLD lub Ruchem Palikota - wyjaśniał polityk.

 

Tadeusz Cymański z Solidarnej Polski ocenił, że "premier zrobił błąd wychodząc z tym tematem" (związkami partnerskimi - red.). - Powienien wiedzieć jakich ma posłów. A tak poszło 46 owieczek - powiedział Cymański.

 

Jednak najbardziej zaskoczyły stanowcze słowa posła Robert Biedronia z Ruchu Palikota. Zdeklarowany gej powiedział, że "PO jest jak PZPR". - Jest taką wydmuszką, w której wszyscy się zmieszczą. Co jest wspólnego w światopoglądzie Gowina i Arłukowicza? - pytał Biedroń.

 

AM/tvn24.pl