Poseł Ruchu Palikota otrzymał ostatnio maila, który jest zdecydowanie obelżywy. I w ramach zemsty postanowił ukarać jego autora. „"Jakiś pan Robert P. (Biedroń podał jego imię, nazwisko i adres e-mailowy – dop. mój) przesłał mi na Facebooku taką oto odkrywczą wiadomość: "Odbyt jest do sr...nia, nie do je...nia" (w oryginale kropek nie było - red.). Ciekawe, po ilu eksperymentach odkrył te prawidłowość? Na jego profilu można znaleźć dwa zdjęcia. Jedno z nich prezentujące dumnie jego synka z ciekawym motywem religijnym w tle. W kontekście ww., jakże twórczej wiadomości, nie mogłem się oprzeć pokusie prezentacji owego zdjęcia..." - napisał Biedroń.
I żeby nie było wątpliwości nie brakuje ludzi, którzy popierają go w jego działaniach. Na portalu Tokfm.pl feministka i socjalliberałka Marzena Chincz zachwyca się działalnością Roberta Biedronia. „Szkoda, że mamy tylko jednego Biedronia, który niestety stał się chłopcem do bicia w tej kadencji. Jak będziemy bardziej widoczni w życiu publicznym, może więcej osób się zastanowi czy nie zrobi z siebie publicznego idioty zanim na gejach czy lesbijkach da upust swojej życiowej frustracji” - napisała.
I tak powróciliśmy do starej bolszewickiej zasady, że kiedy nie można dosięgnąć ojca można zemścić się na dziecku. Biedroniowi i Chincz gratulujemy otwartości w nawiązywaniu do sprawdzonych metod.

