- Co faceci mają do spraw aborcyjnych? Faceci ani w parlamencie, ani w Episkopacie, ani w badaniach sondażowych niech się nie wypowiadają na temat brzucha kobiet – mówił poseł Janusz Palikot. I z żalem trzeba powiedzieć, że polityk, nie po raz pierwszy zresztą, zrobił z siebie durnia. A powody są dwa. Jako żywo wypowiedź Palikota dotyczyła „brzucha” (jak raczył był określić dziecko Palikot), a zatem albo Palikot zrobił już sobie coś, o czym nie wiemy, a co upodobniłoby go do innego polityka lewicy, albo już w tym jednym zdaniu sam sobie zaprzeczył.
Drugi powód jest równie oczywisty. Otóż nawet dzieci wiedzą, że do poczęcia dziecka potrzeba mężczyzny i kobiety. I już choćby to wystarcza, by stwierdzić, że mężczyźni jednak coś niecoś do powiedzenia w sprawie ciąży (która jako żywo brzuchem nie jest) mają. Jeśli Palikot tego nie wie, to może trzeba się zrzucić na jakieś korki dla niego, żeby już więcej nie robił z siebie ignoranta.

