Oficjalnie w Chińskiej Republice Ludowej mieszka 20 mln protestantów i 6 mln katolików. Eksperci twierdzą, że łącznie z wiernymi podziemnych kościołów (w tym prawowiernego kościoła rzyskokatolickiego) oraz wolnych wspólnot chrześcijańskich może ich być nawet trzy razy więcej. Choć nadal prześladowani, mają jednak więcej swobód niż za Mao Tse-Tunga, czy w sąsiedniej Korei Północnej.

Słowo Boże znów legalne

Symbolem rozluźnienia pętów jest możliwość legalnego drukowania i sprzedawania Pisma Świętego. W czasach Rewolucji Kulturalnej posiadanie Biblii było uważane za przejaw reakcyjności, a jej rozpowszechnianie – za działalność kontrrewolucyjną. Chińscy chrześcijanie bali się trzymać Pismo Święte w domu, często uczyli się fragmentów na pamięć.

Drukowaniem Biblii zajmuje się fundacja Amity, należąca do Chińskiej Rady Chrześcijańskiej, koncesjonowanego związku kościołów protestanckich. Funkcjonuje od 1985 roku, początkowo jako Stowarzyszenie na rzecz Pomocy Ubogim i Rozwoju. W 1987 roku państwo zezwoliło kościołowi ewangelickiemu na budowę drukarni. Dziś należy ona w 25% do Światowego Związku Towarzystw Biblijnych, z siedzibą w Wielkiej Brytanii, który hojnie dotuje wydawnictwo.

Nie odważyli się sfałszować oryginału

- Miesięcznie drukujemy około miliona egzemplarzy – twierdzi Qiu Zhonghui, sekretarz organizacji. W 2007 roku obchodziła publikowanie 50-milionowego egzemplarza Pisma Świętego. - Cieszy nas to, jak są produkowane tutaj Biblie – pochwalił w oficjalnym piśmie Ye Xiaowen, który jest odpowiedzialny w rządzie za sprawy religijne. Życzenia te oczywiście nie były bezinteresowne. Od kiedy okazało się, że nie można religii całkowicie wykorzenić z życia obywateli, komuniści starają się angażować kościoły w budowanie „frontu jedności na rzecz harmonijnego rozwoju Chin”.

Łączny nakład wydanego Pisma Świętego sięga już 59 mln egzemplarzy i niedługo dogoni nakład „Czerwonej Książeczki” Mao Tse-Tunga. Biblie trafiają przede wszystkim do członków koncesjonowanych kościołów protestanckich. Ale nie tylko. Korzystają z nich także członkowie wolnych kościołów, na co dzień ostro skonfliktowani z chrześcijanami współpracującymi z komunistami. - Wszyscy korzystamy z tego samego wydania – twierdzi jeden z „wolnych chrześcijan”. - Partia nie odważyła się sfałszować oryginału – dodaje.

Dozwolone, ale szykanowane

Paradoksalnie zakaz sprzedaży Pisma Świętego w państwowych księgarniach (ta dziedzina jest nadal w dużej mierze zmonopolizowana przez państwo) zachęcił chrześcijan do stworzenia własnej sieci dystrybucyjnej. Należy do niej 70 hurtowni, które obsługują ok 55 tys. chrześcijańskich księgarni. Według chińskiego prawa mogą to robić licencjonowane społeczne i religijne organizację.

Jednak nadal często natrafiają na szykany. Przykładowo jedyna księgarnia sprzedająca Biblię w Szanghaju musi mieć... zakryte witryny, co utrudnia jej identyfikację przez klientów czy przechodniów.

Stefan Sękowski

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »