Tygodnik „Wprost” (czyli medium mainstreamowe) opublikowała dobrze udokumentowany tekst o tym, że minister Nowak nosi drogie zegarki, a co gorsza wygląda na to, że pomaga w wygrywaniu rozmaitych przetargów swoim przyjaciołom. I choć premier Donald Tusk za mniejsze sprawy wyrzucał ministrów z rządu, to w tym przypadku broni ministra jak niepodległości. A do boju rusza mecenas Giertych, który uznał, że za takie teksty trzeba płacić. 30 milionów złotych.

I choć wszyscy wiedzą, że jest to próba zastraszenia mediów, przypomnienia, ile kosztuje krytykowanie władzy, to media milczą. Nikt nie grzmi, nie pojawia się przypomnienie, że w ten sposób dorównujemy Białorusi czy putinowskiej Rosji. Mainstream milczy. I to niestety pokazuje, że dla tamtej strony dziennikarstwo już nie istnieje. Liczy się PR rządu i strach przed władzą, która może zrobić wszystko, a nikt nie zaprotestuje. Białoruś czy Rosja w Polsce to nie jest przyszłość. To już jest teraźniejszość. A nasze dziennikarskie gwiazdy mogą spokojnie odnaleźć się w mediach rosyjskich czy białoruskich...

Tomasz P. Terlikowski