W czwartek wieczorem w Domu Polskim w Iwieńcu odbyło się zwołane przez łukaszenkowskie władze zebranie mające doprowadzić do odebrania Domu miejscowym Polakom. To jedna z trzech ostatnich takich placówek, które pozostają jeszcze w rękach kierowanej przez Borys polskiej organizacji. Nie udało się tego zrobić, mimo zorganizowanej łapance na Polaków jadących na spotkanie do Iwieńca.
- Około 300 członków nieuznawanego przez Mińsk Związku uczestniczyło w zebraniu, które odbyło się w budynku. Tym samym blokując ewentualne przejęcie siedziby Domu Polskiego - poinformował rzecznik Związku Polaków na Białorusi Igor Bancer.
Prezes ZBP Andżelika Borys powiedziała IAR, że udało się obronić siedzibę Domu Polskiego. Podczas zebrania dotychczasowa szefowa Domu Teresa Sobol została też ponownie wybrana na to stanowisko. - Zobaczymy, co będzie dalej. Nasi ludzie zostają w Domu Polskim na dyżur - dodała Borys.
Milicja zorganizowała w czwartek istną obławę na drogach do Iwieńca pod Mińskiem. Wszystkie drogi do Iwieńca zostały obstawione przez posterunki, które kontrolowały i rewidowały wjeżdżające samochody, sprawdzały dokumenty pasażerów.
szef Rady Naczelnej ZPB Andrzej Poczobut
- Mnie udało się dotrzeć do Iwieńca autostopem. Samochód, którym jechałam, został zatrzymany. Nie wiedziałam, jak długo będzie to trwało, dlatego zaryzykowałam i pojechałam autostopem" - powiedziała Borys.
Zatrzymań dokonywano pod pretekstami sprawdzania samochodów, dokumentów i tego, czy kierowcy nie są pod wpływem alkoholu. Kierowcom odebrano prawa jazdy.
- Kiedy zatrzymano samochód, którym jechałam, na miejscu było całe kierownictwo milicji grodzieńskiej. Jeden milicjant powiedział nam, że KGB przekazało wszystkie dane (numery rejestracyjne samochodów) i że co 50 kilometrów będziemy zatrzymywani – opowiadała szefowa ZPB. Dodała, na miejscu oprócz milicji drogowej były też służby specjalne.
- W 2005 roku OMON i służby specjalne wyprowadziły nas z Domu Polskiego w Grodnie. Nic nie będzie można zrobić jeżeli w Iwieńcu też wkroczy OMON i służby specjalne. My jesteśmy tylko ludźmi. Ale będziemy trwać do ostatniej chwili - mówi Borys. - Nigdzie stąd nie wyjdziemy. Naszego Domu Polskiego nie oddamy. Co najwyżej mogą nas wynieść! – zapowiada Poczobut.
Oddział ZPB w Iwieńcu uznaje za prezesa ZPB Andżelikę Borys, a nie wspieranego przez białoruskie władze Stanisława Siemaszkę. Przez Warszawę ZPB uważany jest za jedyny prawomocny, natomiast dla Mińska legalny jest Związek Polaków kierowany obecnie przez Siemaszkę.
Do Iwieńca przzyjechał czołowy propagandzista łukaszenkowskiej telewizji państwowej Jurij Prokopow, znany z antypolskich materiałów, nie wpuszczono natomiast niezależnego dziennikarza Radia Svaboda Siergieja Ostrowcowa.
Wszyscy, którzy zostali wcześniej zatrzymani zostali wypuszczeni i dotarli na spotkanie do Iwieńca. - Dzięki temu, że konsul do spraw prawnych osobiście pofatygował się do Wołoszyna, udało się odbić ludzi, którzy przez 5 godzin bezpodstawnie byli przetrzymywani przez policję - dodał rzecznik ZBP.
MaRo/Kresy24.pl/PAP/IAR
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

