Straż Graniczna poinformowała, że po jej interwencji strona białoruska chciała zabrać wszystkich imigrantów koczujących przy granicy z Polską na wysokości Usnarza Górnego. Część osób nie chce jednak opuścić koczowiska.

Od kilkunastu dni przy polskiej granicy w pobliżu wsi Usnarz Górny, po stronie białoruskiej koczuje grupa imigrantów. W rozmowie z Polskim Radiem Białystok rzeczniczka Komendanta Głównego Straży Granicznej podporucznik Anna Michalska poinformowała, że po licznych interwencjach polskich służb strona białoruska chciała zabrać koczowników, jednak ci się nie zgodzili.

- „Straż graniczna kilkakrotnie zwracała się do strony białoruskiej z prośbą o podjęcie działań wobec grupy koczującej po stronie białoruskiej. Zaobserwowaliśmy, że Białorusini takie działania podjęła. Chciała zabrać całą koczującą grupę w miejscowości Usnarz Górny. Część z tych osób zdecydowała się opuścić to miejsce, a osoby, które wciąż tam koczują nie chciały tego miejsca opuścić”

- powiedziała ppor. Michalska.

Najpierw, jak mówiła, białoruscy funkcjonariusze zabrali kobiety i dzieci. Dwukrotnie wracali po pozostałe osoby, jednak one nie chciały opuścić koczowiska.

kak/radio.bialystok.pl