Pytania bez odpowiedzi

- Dzięki masowemu udziałowi społeczności blogerskiej "Ksiega" rozrosła się do ponad 400 pytań pogrupowanych tematycznie i chronologicznie. Jej autorstwo jest zbiorowe – mówi dla portalu Fronda.pl koordynator i pomysłodawca akcji, bloger Rolex. - Nie jest chroniona żadnymi prawami autorskimi, można ją kopiować, powielać, publikować - taki jest jej główny cel.

Bloger twierdzi, że pomysł powstania "Księgi" pojawił się wraz z zaobserwowaniem opieszałości organów państwa i mediów w wyjaśnianiu okoliczności katastrofy smoleńskiej. Jego zdaniem jest to "sprzeczne ze społecznym interesem i nie służy prawdzie".

"Biała księga" powstaje cały czas – nieustannie pojawiają się nowe wątki i przysyłane są nowe pytania. W jej przygotowywaniu bierze udział około 50 osób. Autorom zależy na jak najdokładniejszym wyjaśnieniu katastrofy - wiele pytań jest bardzo szczegółowych. Ostatnia wersja "Księgi" pochodzi z 21 lipca. Została rozesłana członkom parlamentarnego zespołu ds. zbadania katastrofy smoleńskiej.

- "Białą księgę" otrzymaliśmy od jej twórców na maile, za co bardzo dziękujemy. Na część pytań w niej zawartych jesteśmy już w stanie odpowiedzieć. Planujemy zorganizować w tej sprawie osobne spotkanie z blogerami – mówi dla portalu Fronda.pl szef zespołu, Antoni Macierewicz. Zaznacza, że autorów "Księgi" darzy dużym podziwem. Były minister spraw wewnętrznych uważa, że może ona być pomocna w wyjaśnianiu przyczyn i okoliczności katastrofy.

Budzące się społeczeństwo obywatelskie?

- Tego typu działania stanowią cenne inicjatywy obywatelskie – mówi w rozmowie z portalem Fronda.pl szef Salonu24, Igor Janke. – Należy pamiętać, że w takich akcjach biorą udział ludzie różnych zawodów, mieszkający w różnych miejscach i posiadający wiedzę w różnych dziedzinach, której zebranie może przynieść ciekawy efekt.

Jako przykład Janke podaje tworzoną przez internautów Wikipedię. Według publicysty składają się na nią "cząstki wiedzy", które tworzą spójną całość. Wikipedia jest serwisem prowadzonym przez wolontariuszy, którzy w wolnym czasie tworzą i udoskonalają gromadzone w niej hasła.

- Bardzo często nawet najlepszy dziennikarz nie jest w stanie zdobyć takiej ilości informacji i wiedzy, jaką posiada duża grupa ludzi – dodaje Janke. - Każda z tych osób wnosi do projektu własny wkład, co w efekcie może przynieść ciekawy rezultat.

Blogerzy odpowiedzialni za akcję wierzą, że może ona odnieść realne skutki i pomóc w wyjaśnieniu katastrofy. Z tą wiarą zabierali się do jej tworzenia.

- Jej opracowanie i opublikowanie traktujemy jako drobny kamyczek, który być może ruszy lawinę pytań i - w co wierzę - lawinę odpowiedzi – mówi bloger Rolex. – Głównym celem powstania "Białej księgi" jest nie dać "zamieść sprawy pod dywan". Internet to ciągle w pełni wolna przestrzeń kształtowania opinii, zwłaszcza ludzi młodych.

Na razie akcja blogerów nie spotkała się z większym odzewem. Członkowie parlamentarnego zespołu ds. zbadania katastrofy smoleńskiej stoją przed gigantyczną ilością pytań bez odpowiedzi. "Biała księga" wnosi dodatkową cegiełkę do tych, które już padły.

Inicjatywa blogerów może być przejawem budzącego się do życia społeczeństwa obywatelskiego. Szkoda tylko, że media, które na co dzień bardzo dużo na jego temat mówią, mało interesują się jego działaniami. Pozostaje jedynie mieć nadzieję, że sytuacja ta ulegnie zmianie, choć worek tematów zastępczych, będących podstawą medialnej diety i ich główną pożywką, zdaje się nie mieć dna.

Igor Belczewski

"Białą Księgę" można pobrać pod tym adresem.

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »